środa, 3 lipca 2013

**przedsmak**

Hej, jestem skurwielem, spóźniam sie XD
Alee mam na pociechę ten oto fragment ,który znalazłam na swoim archi w starym gg, niestety nie pamiętam z jakiego to bloga XD

"17:34 Usnełam...
-”osobno jesteście niczym” – to dokładnie te słowa /stwierdziłam przecierając twarz dłońmi / długo spałam?
-cóż, zmuszony byłem cię zostawić i iść się pomodlić….
-to która godzina?!
-20.45
-nie możliwe , przyśniło mi się tylko to zdanie! myślałam że minęło kilka minut!
-widać nie pamiętasz reszty
-nie! Paddy jestem przekonana że spałam tylko chwilę!
-spokojnie, kochanie zegarek nie kłamie...
-kochanie? XDDD
-em um… nie lubisz zdrobnień?
-mam na imię Eva, w jakim języku zdrobnienie brzmi ”kochanie”? XD
-oj tam czepiasz się
-zdarzyło się coś niezwykłego w tym czasie?
-nie, wszystko jak zawsze, nic podejrzanego nie zauważyłem
-poza tym że ktoś podp*rdolił kilka godzin?"



<3 <3 <3


Notkę napiszę jak wrócę do domciu, bo jestem na wyjezdnym u rodzinki a niebawem u swojego skarba *_*
Zrozumcie mnie, choć spierdalam ostatnio każdą notke.
Naprawde was kocham, naprawde XD


##########

A oto przedsmak mojej noteczki :


"Światło zgasło. Dłonie Lamberta jeździły po szczupłym ciele przyprawiając kochanka o dreszcze.Usta błądziły po alabastrowej skórze szyi,partner wbijał mu paznokcie w plecy na co powieki wokalisty mrużyły się co chwilę z rozkoszy.

-Zrób to...Wejdź we mnie -westchnął ciężko chłopak łapczywie całując drżące wargi czarnowłosego.
Dłonie Lamberta zatrzymały się na biodrach chłopaka, po czym pchnął Go z całych sił.
-Tęskniłem za tym...
-Pamiętaj tylko...Tommy ma się nie dowiedzieć."

***


"-A sądziłęm,ze jesteśmy jednością... -mówił przechylając butelkę wódki,zamknął oczy,przyjaciel położył mu dłoń na ramię.

-Co teraz? -Tommy westchnął.
-Nad ranem mam samolot...Wracam do bycia heteryckim basistą
-Więc to nasze ostatnie spotkanie?
-Nie obiecuję,że nie...
-Przemyslałeś wszystko?
-Monte... Znasz mnie. To koniec."

#####GLAMMONSTER#####


poniedziałek, 24 czerwca 2013

11 Efekt


Przerwa cholernie długa, nie zdziwię się,jeśli nikogo już tu nie zastanę...
Chcę zawiadomić..--->Cóż,jeżeli zobaczę jakikolwiek odzew pod tą notką, będzie to niesamowita motywacja na co bardzo liczę... No ,ale jeśli zastanę tu milczenie, kończę z tym blogiem. Choć wcale nie chcę, to fakt. Tyle słowem wstępu.

_________

Efekt

* * *

-W różu też Ci ślicznie, fiolet Cię postarza.
-Adam! Przestań prawić mi wykłady, chcę fioletowe włosy i takie zrobię.
-W różowych Ci o niebo lepiej!
-Lambert, zamilcz dla własnego dobra -rzekł grożąc mu palcem. Wybrał numer telefonu do fryzjera wychodząc z pokoju. Do uszu Adama dotarło tylko „Scott, masz dziś dla mnie chwilkę?”
-Uparty... -westchnął wokalista kończąc późne śniadanie. Dopił chłodną już kawę i przeczesał dłonią kruczoczarną grzywkę. W przeciągu chwili jego samopoczucie pogorszyło si,zrobiło mu się słabo. Zamknął oczy chowając twarz w dłoniach.
-Adam a myślisz,ze... Adam? -Tommy oparł się o framugę drzwi po czym podszedł do bruneta przytulając się do jego pleców -Co się stało?
-Widocznie stary już jestem... Zdrowie już nie te co kiedyś - szepnął czarnowłosy ,Tommy milczał spuszczając wzrok.
Dłoń wokalisty chwyciła za rękę blondyna. Oboje milczeli. Ciepło dłoni wzajemnie koiło potrzebę na dotyk tego drugiego.
-Chcę... -westchnął basista - Chcę aby wszystko było dobrze...Co robie nie tak?
-Kotku o czym Ty mówisz...To nie Twoja wina,ze gorzej się poczu...
-To ja zacząłem działąć ci na nerwy tymi włosami....-Adam pokręcił z niedwierzaniem głową uśmiechając się.
-Opowiem Ci jak widzę dzisiejszy wieczór. Wtulę Ciebie w siebie. Spędzimy razem noc,zobaczysz. Co zrobisz?
-Adam...
-Co zrobisz? -powtórzył łagodnie wpatrując się w alabastrową skórę szyi chłopaka
-Naprę wargami na twoje usta, zachłyśniesz się powietrzem...
-Uwierz mi... Spędzimy razem noc.
-Skoro chcesz. -powiedział wzruszając ramionami.
-No tak... - szepnął Lambert-Grasz mi tu niedostępnego...
Tommy przeczesał dłonią włosy. Nie mógł -rzecz jasna - ujawnić się przed Adamem z tym co kryje pod pozorną osłoną obojętności.
-Skąd. A może po prostu nie robi to na mnie wrażenia?
-Naturalnie... -Wokalista wstał łapiąc mocno nadgarstki blondyna. Ustami pieścił szyję ukochanego,zębami lekko przygryzał co chwila płatek Jego ucha,mrucząc na nie nieznacznie.
-Co robisz? -zapytał chłopak patrząc na Lamberta maślanymi oczami.
-Pokazuje ci,jak bardzo na ciebie nie działam -rzekł całując Jego policzek – To kiedy wpadnie Scott?
-Około pierwszej -odparł Tommy oddając mężczyźnie pocałunek -Ide wziąć prysznic.
-Baw się dobrze -odparł wokalista, po czym udał się do salonu aby obejrzeć telewizję.
Poi upływie pół godziny do drzwi zapukał znajomy fryzjer. Lambert otworzył mu drzwi z uśmiechem
-Cześć stary.
-No to jak? Kolejna wariacja Tommyego?
-No a jakżeby inaczej.. Wchodź. Kawy? Herbaty?
-Kawy -uśmiechnął się wchodząc wraz z torbą do mieszkania Lamberta.

***

-Śmierdzi -rzekł Tommy zakładając ręce na piersi
-Sam śmierdzisz! To oryginalna farba z Belgii! Fortunę na nią wydałem! -odparł fryzjer uderzając Tommego w głowię ręcznikiem
-Belgia tak śmierdzi?
-Zamknij się wreszcie, masz tak siedzieć pół godziny.
-Z masą gówna na głowie
-Ja Ci zaraz …
-Chłopaki! -zawołał wokalista śmiejąc się serdecznie – Zrobiłem nam po drinku -Uśmiechnął się podając mężczyznom po szklance.
-To mojito? -spytał fryzjer obserwując trunek.
-Ta ,nic innego nie znasz, co?-prychnął Ratliff ,za co po chwili oberwał kuksańca w bok.
-Idę coś zjeść -powiedział Tommy wstając z krzesła
-Nie dotknij się do włosów! -zagroził mu palcem rudowłosy.
-Nie rozkazuj mi,zrobię co zechce. -powiedział wychodząc z pomieszczenia
-Nie cierpię Go -westchnął Scott w stronę Adama
-To po co Go malujesz za każdym razem i to dobrowolnie.
-Chyba zawsze zapominam jaki to pacan...
-To wiele wyjaśnia -odrzekł zanurzając usta w drinku.

***

-Nie ma
-Na pewno gdzieś jest
Adam, mówię Ci,ze nie ma!
-Rano jeszcze leżał na górnej półce,sprawdź porządnie
-Nie. Ma. Go. Tam. Zrozum -jęczał Ratliff szperając w lodówce. Po chwili dłoń wokalisty złapała ramię chłopaka, druga zaś wskazała leżący na półce pleśniowy ser.
-Oo, mówiłem,ze jest -powiedział Tommy łapiąc na nabiał.
-Ja z Tobą nie wytrzymam...
-Ewidentnie i efektywnie jakoś trzymam Cię przy sobie.
-Twoje szczęście,ze Cię kocham.

środa, 22 maja 2013

UWAGA

Zaniedbuję ten blog :( Przepraszam, to przez kompletny brak czas,mam go naprawdę niewiele, nawet sama dla siebie... Staram się jak mogę,żeby to miało ręce i nogi, proszę więc o wyrozumiałość :)
Postaram się dodać coś w najbliższym czasie. Nie zapomnę o tym miejscu.
To w końcu psychoza.
Z tego się łatwo nie wychodzi <3
Cierpliwości ;*

czwartek, 9 maja 2013

Nowa Religia #2

Nowa religia #2

-No i mówię do niego „Ciebie chyba pojebało,frajerze!” i zacząłem go kopać w brzuch o tak, iichaa! -mówił przejęty Tommy skacząc po kuchni i wymachując rękami i kogami przed koleżanką z zespołu.
-Jaki Ty jesteś odważny -rzekła poprawiając grzywkę -Tommy usiądź, chciałabym z Tobą porozmawiać. -Ratliff uśmiechnął się serdecznie siadając tuż przy ciemnowłosej
-No co Ci na wątrobie leży? Wygadaj się staremu Tommye'mu.
-Nigdy nie spodziewałabym się,ze Ty i Adam.. No wiesz.. Razem. Zawsze zdawałeś mis ie być stuprocentowym hetero. Może po prostu Ci się wydaje,ze czujesz coś do Adama,ale wcale tak nie jest?
-Sam nie wiem ,kochana.,.. Całym sobą czuję,że chce z nim być,ale to,ze nigdy nie będę z kobietą,jeśli pójdzie między nami coś nie tak, nie jest wykluczone. Dlaczego pytasz?
-Dlatego -rzekła przysuwając się do blondyna po czym złączyła z nim swoje usta. Zszokowany chłopak nie wiedział jak się zachować, po chwili jednak oddał pocałunek szczupłej dziewczynie.. Gdy dotarło do niego co właśnie ma miejsce odsunął się od niej gwałtownie
-Ash, nie powinniśmy..
-Ja Ci tylko pokazuje, że Ci na nim nie zależy.. -powiedziała i wyszła z pomieszczenia, po chwili opuszczając tym samym dom. Tomy schował twarz w dłoniach. Zaszlochał gorzko.
* * *
Gdy Lambert wrócił do domu zastał go widok Jego chłopaka leżącego na podłodze w kuchni. Spał. Wokalista uśmiechnął się ciepło i wziął szczupłe ciało w objęcia, niosąc do ich wspólnej sypialni. Złożył pocałunek na bladych wargach po czym udał się pod prysznic. Spod powiek Tommye'go wypłynęły dwie srebrzyste krople,dając upust skrywanym emocjom. Czuł,że kocha Adama. Wiedział,ze jest on tym jedynym. Pomimo to,czuł wstręt do siebie samego za zdarzenie sprzed kilku godzin.
* * *
Rankiem, blondyna obudziły motyle pocałunki w okolicach obojczyków, mimowolnie się uśmiechnął. -Kotku...-mruknął kierując wzrok na doskonale znanej mu twarzy.
-Tak? -zapytał uśmiechając się delikatnie -Jakiś problem,proszę pana? -Uśmiech zagościł na ustach Tommy'ego. Wiedział,że nie może martwić się czymś takim,jak opinia koleżanki z zespołu. Znał swoje uczucia i nimi postanowił się kierować. Jego ciało uniosło się do pół siadu ,po czym złączył usta z drżącymi wargami ukochanego mu mężczyzny.
* * *
-Mocniej... Kotku nie przestawaj – szeptał chłopak rozpływając się wręcz pod dłońmi ukochanego mężczyzny – Tak... - rozszerzone źrenice chowały się pod przymrużonymi powiekami, karmelowe spojówki uciekały co chwile do góry, bądź z uwielbieniem wpatrywały się w twarz wokalisty. Biodra kochanków unosiły się i opadały we wspólny, szaleńczym tempie. Lambert doprowadził Tommy'ego na szczyt. Blondyn głośno krzyknął.
Opadł zmęczony na miękki materac, Adam pocałował ukochanego w czoło.
-Kocham Cię...

wtorek, 7 maja 2013

10. Nowa religia #part.1

Tak cholernie was przepraszam, tyle na głowie przez ostatnie dni sie działo, umgh ;__;
Ale już jest ok. Na wstępnie - WIEM,ŻE KRÓTKI, NAPISZE JUTRO KOLEJNY I DŁUŻSZY, PRZYSIĘGAM NO :)))!!!!
Witamy serdecznie Kircię w naszej załodze <3

Zapraszam:

Nowa religia

Spokój trwał nieprzerwanie od kilku dni, za miesiąc zespół miał wyruszyć ponownie w trasę, przygotowania zaczęły się pełną parą.Muzycy siedzieli późnym popołudniem w studio ćwicząc 'Cuckoo'. W czasie gdy Lambert ćwiczył wokal Monte rozmawiał z basistą.
-Poważnie całujecie się tak bez niczego?
-No jak możesz, pewnie że z czymś! Z efektami specjalnymi,wiesz?
-A po seksie co robisz? -zapytał mężczyzna zaintrygowany
-Kopytka. A Ty ?
-Tommy pytam poważnie!
-Ja też. A co, nie podnieca się to? -zaśmiał się przeczesując dłonią grzywkę. Monte także zareagował śmiechem.
-Nie spodziewałbym się,że będziesz z Adamem... To znaczy,wiedziałem przecież,że chcesz,ale nie sądziłem,że...
-Się uda,tak wiem. -odparł Ratliff patrząc na wokalistę w kabinie,wykonującego drugą zwrotkę piosenki. Uśmiechnął się.
-Naprawdę robisz kopytka? -powiedział Pittman patrząc na basistę. Tommy uderzył się otwartą dłonią w czoło – No co ? -zdziwił się Monte


***


-Kiedy ja nie mam ochoty!
-Przyniosę Ci i tak -zawołała Ashley wychodząc wraz z Pittmanem po kawę
-Ale ja nie chcę! -zawołał po raz kolejny wokalista,lecz drzwi zamknęły się bez żadnej odpowiedzi.
Tommy siedział na jednym z biurek i podgrywał nuty przypadkowo wpadające mu do głowy. Brunet usiadł obok niego,a blondyn oparł głowę o Jego ramię.
-Chcę już do domu – rzekł ciężko wzdychając.
-Jeszcze tak ze trzy,no może cztery piosenki i pojedziemy kochanie,obiecuję.
-Przecież i tak wychodzi Ci fantastycznie -szepnął całując delikatnie miękkie wargi. Mężczyzna oddał ukochanemu pocałunek po czym wtulił w siebie szczupłe ciało.
-Która godzina?
-Po jedenastej -odparł Adam gładząc ramię Tommy'ego.
-Cholernie chcę już spać -szepnął – Rozbudź mnie,bo usnę...
Adam uśmiechnął się szeroko zaciskając dłoń na wewnętrznej stronie uda Ratliffa, ten poderwał się do siadu – Co Ty robisz?
-Rozbudzam Cię. Shh,bo zaraz technicy się zlecą -szepnął całując bladą szyję.
-Adam nie chcę tutaj -rzekł wstając ze stołu.
-Erekcja w Twoich spodniach mówi mi co innego -rzekł uśmiechając się.
-To Twoja wina.
-Chyba zasługa -poprawił go. Po chwili muzycy wrócili z dawką kofeiny.


***


-Dzięki, no to widzimy się jutro.
-Adam,musimy wszyscy jeździć na próby? Mi i Tommyemu i tak wychodzi bezbłędnie -mówiła Ash wiążąc buty
-Dobrze... Ashley i Tommy jutro mają wolne.
-Yaay ! -zawołał Ratliff rzucając się Adamowi na szyję -odwdzięczę się -wyszeptał szatynowi na ucho. Ten uśmiechnął się mimowolnie.
Ashley wygięła lekko usta i odwróciła się w drugą stronę. Nikt nie wiedział co dzieje się w tej chwili w jej umyśle.
...

JUTRO


Adam siedział przy stole w kuchni czytając gazetę. Jego nogi były o siebie oparte, a mężczyzna wyraźnie zaciekawiony dopijał swoją kawę. Tommy usiadł cicho po jego boku i wpatrywał się w jego co chwila zmieniający się wyraz twarzy. Uwielbiał to robić, a jednocześnie bawiło go to, że Adam nawet go nie zauważył. Szarpnął za pasek w białym szlafroku, a Lambert spojrzał w dół.
-O rany, Tommy! Co ty tutaj robisz? - Zdziwił się Adam. Odpowiedzią był śmiech.
-Wiesz... siedzę tutaj już trochę czasu. - Syczał Tommy nie wyrabiając już ze śmiechu.
-Jak to? - Lambert zmarszczył brwi i odłożył gazetę na swoje miejsce.
-Zwyczajnie. -Przytulił się od tyłu do jego szerokich pleców. - No więc... - Przejechał po jego nagim ramieniu.
-Hm? - Jęknął Adam.
-Dziękuję za wolny dzień. - Złożył delikatny pocałunek na ustach ukochanego. - Chciałbym spędzić go z tobą...ale ,oh no tak,musisz jechać ćwiczyć wokal -odparł wrednie.
-Sadysta -westchnął szatyn
-Tak,wiem -rzekł wychodząc z pomieszczenia
DWIE GODZINY PÓŹNIEJ

Tommy leżał na kanapie przełączając co chwilę kanał na telewizorze. Wybrał numer gitarzystki.
-Cześć Tommy! Co słychać?
-Nudzi mi się cholernie, może wpadniesz?
-Daj mi dwadzieścia minut -rzekła rozłączając się. Basista wstał by przygotować poczęstunek.


sobota, 13 kwietnia 2013

9.Sposób użycia

Spóźniona,ale jestem :D !
Miałam zalatany dzień,ale za to niesamowicie przyjemny :)

Zapraszam :


Sposób użycia



-Uwielbiam tequilę.
-Nietrudno zauważyć. Ja nie lubię marchwi. A Ty czego?
-Nie lubię czekolady.
-Żyjesz w smutnym świecie..
-Tak,wiem. -doprał Tommy poprawiając grzywkę. Para siedziała naprzeciw siebie w kuchni przy dużym stole, pijąc kawę.
-Znamy się tyle czasu a nie wiemy o sobie nic... To naprawdę...Naprawdę.. -Lambert zmarszczył czoło szukając odpowiedniego słowa.
-Straszne -dopowiedział brązowooki kładąc dłoń na ręce bruneta -Ale spokojnie, mamy czas..
-Mamy dużo czasu -poprawił Go wokalista kryjąc źrenice pod zasłoną powiek -Muszę iść i zrobić makijaż.
-Szczerze mówiąc ,nienawidzę jak się malujesz -szepnął Ratliff zagryzając dolną wargę, Lambert spojrzał na niego łagodnie
-Dlaczego?
-Po prostu..

***

-Na pewno sobie poradzisz? jakby coś się działo, apteczkę trzymam w łazience w górnej szafce nad umywalką
-Adam, ja przecież wiem.. Nigdy tak się o mnie nie martwiłeś.
-Zawsze się martwiłem. A jakby co, to numery awaryjne wiszą(...)
-Na lodówce. Adam, ej, kochanie - Tommy złapał dłoń mężczyzny -Jak wrócisz będę cały i zdrowy, zaufaj mi -zaśmiał się całując drżące wargi bruneta - kocham Cię, będę uważał.. No idź.
-Wrócę wieczorem,obiecuję, nie potrwa to długo.
-Niech trwa ile trzeba, poradzę sobie, jestem dorosły,idź już na ten wywiad i wróć jak ze spowiedzi.
-Dobrze.. Kocham Cię -rzekł wychodząc. Tommy zatarł ręce `ciekawe co przede mną chowasz, panie Lambert` -pomyślał idąc do sypialni Adama. Postanowił sobie przeszukanie Jego rzeczy.

***

-Kabelki, ładowarka, biżuteria,kosmetyki - mruczał pod nosem Tommy przewalając rzeczy Lamberta, nagle ku jego oczom ukazał się kawałek koronkowego materiału.
-Jasna cholera... -uśmiechnął się szeroko - Uwaga uwaga,panie i panowie, Adam Lambert w stringach ! Taaak, tak, tłumy szaleją! -zaśmiał się zamykając szufladę, położył znalezisko na środku łózka i udał się pod prysznic.

~*~

Adma zobaczył leżącego na kanapie Tommy'ego, uśmiechnął się mimowolnie, jednak po chwili ujrzał też bieliznę leżącą obok.
-Nie wierzę... Znalazły się! - zaczął szybko ściągać ubrania. Ubrał koronkową bieliznę po czym...
-Cóż za widoki -zachichotał Tommy zagryzając nieśmiało dolną wargę - Widzę wywiad udany
-Cholera, Tommy, nie patrz! - Krzyknął głośno Adam zasłaniając swoje przyrodzenie.
-Nie mogę się potrzymać -odparł wstając złapał Adama za nadgarstki pchając go ku ścianie - I co teraz cwaniaku? Nieładnie tak się afiszować z tak skąpą bielizną
-Daj mi spokój Tommy, ale sam wsadzę Ci ją na... - Śmiał się
-Śnisz -odparł Ratliff napierając na usta Adama swoimi drążącymi wargami
Lambert objął go mocno i ściągnął jego koszulkę.
Dłonie Ratliffa powiodły ku górze, zaplotły się na karku Adama. Po chwili blondyn czując ręce wokalisty na swojej skórze westchnął cicho pogłębiając pocałunek
Adam zjechał dłonią w dół i wsunął swoje ręce w luźne bokserki Tommy'ego. Masował delikatnie jego członka
Gardłowe, niskie mruczenie wypełniło pokój. Mężczyźni trwali tak przez chwilę,lecz pomysł stania przy ścianie nie spodobał się Tommy'emu. Po chwili ten odsunął się gwałtownie od Adama i odszedł w stronę schodów na górę - Nie wiem jak Ty, ja wybieram się do sypialni...
-Żartujesz? Wolisz miękkie,wygodne łóżko od słomianej ściany? Wyobraź sobie jak nasi przodkowie musieli sobie radzić! A może oni robili to nie leżąc,a (...)
-Adam!-jęknął rozpaczliwie Tommy-Musisz zepsuć najlepszy moment?!
-Zawsze -odparł uśmiechnięty Adam podchodząc do ukochanego -Skoro nalegasz, to chodź już na górę...

***

Mężczyźni nie skończyli wędrówki do sypialni seksem. Leżeli naprzeciw siebie patrząc sobie nieprzerwanie w oczy.
-Tyle się zmieniło,Tommy... -szepnął czarnowłosy
-Widzisz ? Nie zawsze trzeba bać się zmian.
-Ja.. Ja nie bałem się zmian. Bałem się...Samotności.
-Ale w jakim sensie? Nie chciałeś mi powiedzieć o tym co czujesz bo bałeś się,że...
-Mnie odtrącisz-dokończył wokalista patrząc w błyszczące oczy Ratliffa
-To niedorzeczne -wyszeptał Tommy łącząc ich dłonie – I głupie.
-Strach to głupie uczucie. Wstyd tym bardziej..
-Wstyd? -zdziwił się Tommy.
-Moim zdaniem to wstydzić się mogą małe, nie świadome świata dzieci. Reszta jest kwestią tego,przy kim i ile sobie na coś pozwalamy. -Tommy wzruszył ramionami -Kocham Cię -dodał całując blondyna w czoło -Przy mnie możesz robisz wszystko co zechcesz...
-Adam,kotku..?
-Tak?
-Do czego Ty dążysz tą rozmową?
-Hmmm...Sam już nie wiem... po prostu boję się samotności, rozumiesz? - Pytał gładząc jego czoło.
-Rozumiem -wymamrotał Tommy. Zmęczenie wzięło górę nad szczupłym ciałem,nie chciał jednak zasypiać.
-Skarbie, powieki ci się kleją. Chyba musisz się przespać... SAM! - Dodał, gdy ujrzał uśmiech Tommy'ego.
-Skąd wiedziałeś o czym myślę? -rzekł Ratliff zagryzając niewinnie dolna wargę
-To chyba oczywiste... mój mały zboczeńcu. - Ucałował opiekuńczo jego czoło i okrył go kołdrą.
-Nie jestem zboczony -odparł Ratliff -Mam po prostu bujną wyobraźnię.
-Tak, tak.
-Nie wierzysz?
-Nie,... - Szepnął zjeżdżając dłońmi w dół jego pleców
-A mówią,ze to Tomasz jest niewierny -szepnął Ratliff
-To znaczy? - Zdziwił się Adam.
-Nie wierzysz,póki się nie przekonasz, póki nie zobaczysz.
-Daj już spokój z tą biblią - Śmiał się. - Chodź do mnie.
-Przed chwilą powiedziałeś,ze mam sobie spać sam,więc wynocha -zaśmiał się blondyn odpychając od siebie Lamberta
-Jesteś zmienny. Nie to nie... - Mówił, zjeżdżając do swojej męskości. Zabawiał się przy Tommym tylko po to by zrobić mu na złość.
-Zejdź mi z oczy zboczeńcu -rzekł zawstydzony Tommy odwracając się do Adama plecami
-Nie przesadzajmy, przecież teraz nie chcesz się ze mną kochać, więc muszę załatwić to na własną rękę. Dosłownie. - Śmiał się.
-Akurat obok mnie?
-Dlaczego nie?
-Może nie mam ochoty na twój ekshibicjonizm?
-Ekshibicjonizm uprawiają tylko ludzie, a sam powiedziałeś, ze nie jestem człowiekiem. Jestem tylko wyjątkowa jednostką. - Prychnął. - Nie przeszkadzaj mi, próbuję się masturbować. Mam nadzieję, że przyniesiesz mi jakaś chusteczkę... no chyba, ze chce ci się pić. - Rzucił złośliwie. Tommy otworzył szeroko oczy.
-Powiedziałem,że nie jesteś facetem -rzekł Ratliff wychodząc z pokoju rumieńcem na policzkach. Lambert ruszył za blondynem do łazienki -Hej, Tommy, co jest?
-Kazałeś iść mi spać bo czym emocjonalnie molestowałeś.
-Emocjonalnie? - Śmiał się. - No przestań, wolę już robić to w inny sposób.
-Jeżeli myślisz,ze jesteś symbolem seksu i każdy Cię pragnie, to się mylisz, wolę iść spać.
Adma nic nie odpowietrzał - zamurowało go.
-No co? Nie moja wina, starzejesz się,kochanieńki -rzekł Tommy z perfidnym uśmiechem na strach. Wiedział,ze nie skończy się to dla niego spokojnym wieczorem.
Adam szybko przycisnął chłopaka do ściany.
-Będziesz mnie teraz błagał o litość... - warknął, zdejmując resztę jego garderoby i wszedł niespodziewanie i gwałtownie w drobne ciało chłopaka. Tommy jęknął.
-Przestań ! Masz natychmiast przestać ! -donośny krzyk wyrwał się z gardła chłopaka
-Dlaczego? - Zapytał i przycisnął go mocniej do ściany. - No dlaczego?!-Nie chciał dawać sobą pomiatać, dlatego zawsze w takich sytuacjach przejmował kontrolę.
-Adam dość-Tommy starał się użyć jak najwięcej siły,lecz nie dał rady odepchnąć od siebie wyższego mężczyzny.
Lambert przywarł do niego całym ciałem i ssał jego obojczyki.
-I co teraz powiesz? - Zapytał się złośliwie, po czym zaczął gwałtownie poruszać biodrami w przód i w tył. Kochał go z całej siły, jeszcze nigdy nie pozwolił sobie na coś takiego z kimś innym. Jęczał i wzdychał do jego ucha, a Tommy odpowiadał tym samym. Kiedy wyszedł z jego ciała chłopak ledwo trzymał się na nogach.
-Obejmij mnie. - Powiedział Adam, a gdy Tommy to zrobił mężczyzna wziął blondyna na ręce i przeniósł do łóżka. Całował teraz całego jego ciało, zaczynając na jego głowie, a kończąc na jego stopach. Tommy mrużył oczy z rozkoszy, kiedy jednak poczuł mocny ucisk nadgarstków - zdziwił się. Spojrzał na Adama który właśnie związał mocno chłopaka sznurem.
-Już mi nie uciekniesz... - Uśmiechnął się, po czym zanurzył swojego członka delikatnie w jego ustach i ponownie poruszał się w przód i w tył.
Z ust Tommyego wydobywały się tylko stłamszone pomruki, jednak chłopak nie wyrywał się. Wpatrywał się w źrenice wokalisty.
-Chcę tylko, żebyś mnie posmakował... - Powiedział Adam zachrypłym od podniecenia głosem.
Tommy ssał jego członka nieśmiało i powoli, usłyszał po chwili cichy szept Adama.
-Dalej, skarbie... robisz to idealnie, tylko więcej śmiałości...
Tommy próbował posłuchać Adama i stał się bardziej agresywny. To był jego pierwszy raz, więc nie do końca wiedział co robić. Przygryzał delikatnie czubek męskości Adama, ssał ją i lizał. Adam głośno mruczał i pojękiwał, po chwili poczuł, ze zbliża się szczyt.
Tommy wiedział dobrze co teraz nastąpi. Poczuł już kilka kropel ciepłego płynu na swoim języku. Nie było już odwrotu.
-Pokaż mi swoją miłość, przełknij mnie! - Krzyczał Adam podczas orgazmu.
Tommy zrobił to bez żadnego obrzydzenia. Wiedział, że to smak osoby którą kocha ponad życie. Po chwili brunet opadł na ciało ukochanego. Obydwoje rozpaleni i zmęczeni dyszeli.
-Jesteś najwspanialszym kochankiem jakiego kiedykolwiek poznałem, a uwierz mi że było ich nie mało.. - Zaśmiał się.
Adam głaskał delikatnie głowę Tommyego.
-Liczę na rewanż... - Dodał Ratliff nieśmiało.

sobota, 6 kwietnia 2013

8. Czas.

Czas.

Oto i kolejna część mojego FF <3
Jakże kocham pisać to małe cholerstwo :)
Zapraszam.


**************************************************************************************

-Chyba sobie żartujesz ?-Powiedział Ratliff wysyłając gitarzyście mordercze spojrzenie.
-Daj spokój, wszyscy chcemy to zobaczyć -rzekł a 'widownia' zareagowała potwierdzającym okrzykiem.
-Sam nie wiem czy to taki dobry po(...) -Basista nie był w stanie dokończyć wypowiedzi. Wokalista naparł swoimi ustami na wargi blondyna rozsychając je delikatnie. Po krótkiej chwili drobny blondyn uległ pokusie delikatnie wysuwając swój język na spotkanie ze smakiem ust mężczyzny którego darzył czymś więcej niż pustym pożądaniem. Ta chwila zdawała się trwać wieczność,a rzeczywistość brutalnie dała pocałunkowi parę sekund racji bytu.
-No pięknie ! -zawołał Pittman pokazując zdjęcie Adamowi. Ten uśmiechnął się szeroko – Prześlesz mi je?
-Tylko zakręć butelką i pogrąż następną osobę, a ja zamawiam pizze...

***
Nazajutrz rano
***
Wokalista uchylił powieki, po chwili gwałtownie je zamykając – Moja głowa... -szepnął wstając -Gdzie ja jestem? -Rozejrzał się chwilę po pokoju. Zorientował się,ze jest to sypialnia Ratliffa. Z łazienki słychać było odgłosy torsji- wstał i sprawdził kogo męczy kac. Osobą byłą długowłosa szatynka. Adam opuścił szybko pomieszczenie. Kilka chwil później ujrzał Pittmana siedzącego przy stole z butelką wody.
-Gdzie Tommy? -zapytał przeczesując dłonią włosy.
-Poszedł do sklepu.
-Jest ktoś poza tą rzygającą panną na górze?
-Tylko my dwaj.. No, opowiadaj,póki nie ma Ratliffa co się wczoraj działo jak skończyliśmy horror i Brittany wraz z Gabby poszły do domu?
-A co miało się dziać?
-Nie udawaj.. Poszedłeś z Tommym na górę.. Wmówisz mi,że Go nie ten tego? -Pittman mrugnął do Adama porozumiewawczo, a ten tylko westchnął
Mogę Ci zagwarantować,ze nie. Zapamiętałbym to..A pamiętam tylko,ze rozmawialiśmy o czymś...On coś krzyczał, ja chyba płakałem...Nic poza tym nie pamiętam.

***

-Nic mnie nie obchodzi,że tyle jesz. Swoją część śniadania dostałeś-mówił Ratliff przygotowując kolejną porcję jajecznicy – Nie jesteś sam, Adam jeszcze nie jadł.
-On i tak jest gruby! -jęknął gitarzysta.
-Popatrz na siebie,baryło -warknął Ratliff rzucając w Pittmana łyżką.
-Wiesz...Odgrzeje sobie pizze. -rzekł uśmiechając się szeroko. Po chwili w drzwiach pojawił się Lambert.
-Pani Ratliff robi śniadanie-rzucił Monte wychodząc z kuchni. Tommy westchnął.
-Głodny? -zapytał wkładając jajecznicę na talerz.
-Nawet nie wiesz jak bardzo -odparł Adam i uśmiechnął się wdzięcznie. Gdy basista podszedł z posiłkiem do bruneta, ten złapał Jego dłoń.
-Chyba...Musimy porozmawiać. Na trzeźwo
-Jak najbardziej, bo widzę po twoim zachowaniu,ze nie pamiętasz tej rozmowy... Ale to później. Na razie jedz...
-Mam się bać? -zapytał unosząc jedną brew.
-Sam nie wiem... Zobaczymy. Smacznego.
-Dziękuję.

***

-Następnie zostałem popchnięty na łóżko, za co dostałeś w twarz -powiedział Tommy patrząc przez okno, Adam z rozchylonymi ustami ze zdziadzienia oraz szeroko otwartymi oczami wsłuchiwał się w słowa blondyna który opowiadał mu wczorajsze wojaże na zabawie. - Zacząłem na Ciebie wrzeszczeć, z wrażenia,że umiem się tak głośno wydzierać aż usiadłeś. Jak powiedziałem,że – cytuję – "Musiałbym być nienormalnym,aby lecieć na tak pustego frajera jak Ty" zacząłeś płakać i skomleć,że mnie przepraszasz i jest Ci przykro,że inaczej nie umiesz i takie tam... Nie mogłeś się opanować, to usiadłem obok i zapytałem o co Ci w tym wszystkich chodzi a Ty mi wyjechałeś,że się we mnie kochasz od paru miesięcy i nie jesteś w stanie dłużej się z tym kryć, oczywiście zareagowałem na to ironiczną uwagą,że jeśli ma się ta konwersacja zakończyć w łóżku,to możesz to sobie wybić z głowy. -Tommy stanął plecami do Adama,walcząc ze łzami cisnącymi się w Jego oczy – A potem... Potem... -Zamilkł. Ścisk w Jego gardle nie pozwolił mu kontynuować monologu. Wspomnienie wczorajszej nocy powróciło
Adam siedział zapłakany na łózko, przepraszał za swoje zachowanie. Tommy usiadł obok i zapał Jego dłoń -Co się ostatnio z Tobą dzieje?
-Tommy,ja Cię kocham. Jak mam Ci to udowodnić? Jak mam sprawić,abyś uwierzył? Zrobię wszystko...-Ratliff przymknął zmęczone powieki.
-Nawet jeśli uwierzę, co to zmieni?
-Nie wiem... Nie wiem co robię, chcę być z Tobą, Tommy...-Basista westchnął ciężko. Choć byłoby to dla niego spełnieniem marzeń,nie wierzył w słowa pijanego bruneta. Czuł,że musi skończyć tę rozmowę nim powie kilka słów za wiele.
-Jestem hetero. -Wokalista zaskomlał głośniej chowając twarz w dłoniach
-Przecież wiem..-jęknął -Pamiętam o tym, nie mogę jednak przestać marzyć,ze kiedyś będzie inaczej...Tommy Joe,czy mogę...Mogę Cię przytulić? Proszę Cię, proszę...- Ratliff otarł ramieniem łzy napływające do Jego spojówek. Kruche ciało wtuliło się w ciepły tors Adama. Wokalista pocałował Jego czoło. Po chwili blondyn postanowił sobie zakończyć niepewność miedzy nim a Adamem raz na zawsze.
-Chciałbym,abyś wiedział ile dla mnie znaczysz...Chciałbym zapomnieć o wszystkich swoich osłonach i pokazać Ci kim tak naprawdę jestem...Chciałbym pokazać Ci moje uczucia,lecz po prostu się tego obawiam. Przepraszam- szepnął, lecz Lambert uciekł w krainę Morfeusza.

-Potem...? -Adam wbił wzrok w plecy Tommy'ego. Ten przełknął ślinę i rzekł oschle
-Pieprzyłeś jakieś głupoty, kazałem Ci się opanować.. Nie pamiętam kiedy zasnęliśmy, musieliśmy być zmęczeni.. Po prostu nie pij tyle, bo pierdolisz głupoty a ja muszę wysłuchiwać -powiedział wzdychając – To wszystko,możesz już iść.
-Tommy, kiedy ja...
-Wyjdź -powtórzył ,tym razem głośniej. Lambert wyszedł zamykając za sobą cicho drzwi. Z policzka Ratliff spłynęła gorzka łza a cichy szept kruszący serce blondyna opuścił usta:
-Kocham Cię....

***

Lambert znajdował się na jednej z Nowojorskich dyskotek. Starał bawić się jak najlepiej umiał. Wielu mężczyzn jak i kobiet zaczepiało Go i próbowało flirtować, jednak ten nie mógł zmusić się do zwracania większej uwagi na któregokolwiek z obecnych tu ludzi. Usiadł przy barze i zamówił drinka. Westchnął ciężko. Świadomość,że pragnął tylko jednego mężczyzny przy Swoim boku nie dawała mu spokoju... Po zapłaceniu barmanowi opuścił lokal. Udał się w kierunku swojego domu, chciał porozmawiać z mamą,która była mu najbliższą przyjaciółką.
W tym samym czasie Ratliff siedział pogrążony w samotności, w pustym mieszkaniu. Sprzątał. W pewnej chwili znalazł komórkę Lamberta. Ciekawość była silniejsza niż wartości moralne, zaczął przeglądać jej zawartość. Po upływie 20 minut natrafił na film oznaczony trzema literami 'x'.
Odtwórz”
Oczom Ratliffa ukazało się wideo, którego -zdaniem Adama – Nie powinien nigdy zobaczyć.

-Przestań mnie nagrywać -krzyknął rozradowany wokalista prosto w obiektyw
-Dopiero zacząłem -Tommy usłyszał swój głos -No dalej, zrób tak jeszcze raz, chce to mieć na wideo -mówił ochrypłym lekko głosem, po chwili telefon został postawiony na szafkę A sam Ratliff opadł na kanapę śmiejąc się delikatnie. Adam usiadł na nim okrakiem, Tommy rozchylił usta ze zdziwienia, po upływie kilku sekund usłyszał troskliwy szept wokalisty na nagraniu
- Na pewno?
-Na pewno -oczom Tommy'ego ukazał się obraz pocałunku pomiędzy nim a Jego przyjaciela
-Co dalej ? -rzekł Tommy
-A na co masz ochotę? -Odpowiedzią było zagryzienie wargi przez basistę. Na wideo jak i przez chłopaka oglądającego nagranie.
Dłonie chłopaka ułożyły się na karku Lamberta. Uśmiechał się nieśmiało – Powiedz to grzecznie do nagrania, bo się obrażę.. No dalej -szeptał składając motyle pocałunki na ustach wokalisty, ten natomiast skierował spojrzenie na telefon i oznajmił – Ja Adam Mitchel Lambert jestem bezgranicznie i bezwarunkowo zakochany w tej małej, jasnowłosej cholerze która stawia mi tu warunki! -zaśmiał się głośno łaskocząc Tommy'ego.
-Przestań, łaskocze!
-Jesteś taki piękny, gdy się uśmiechasz... -rzekł rozmarzonym tonem Adam gładząc policzek blondyna a u tego pojawiły się wypieki na policzkach.
-Nie przyznam się,ze Cię kocham,pamiętaj o tym. Na trzeźwo nadal będę hetero – prychnął Ratliff
-No tak,wiem wiem... Nie dziwię Ci się, kto chciałby taką marudę jak ja na trzeźwo
-Ja... -szeptał Tommy spuścił zawstydzony wzrok – Ale się nie przyznam... Wyłącz już nagrywanie, chcę spać.
-Dobrze kotku -rzekł Adam biorąc telefon do ręki,skierował aparat na blondyna –Powiedz coś na pożegnanie..
-Kocham Cię -powiedział uśmiechając się nieśmiało. Nagranie dobiegło końca. Serce blondyna biło bardzo wolno. Nie wiedział co dalej robić. Przecież skoro jest to na komórce Lamberta, zresztą oznaczył je nawet inną nazwą. Na pewno je oglądał. I to na pewno niejednokrotnie. Tommy udał się do domu Lamberta. Dość tych tajemnic. Dość skrywania się i obaw. Tommy miał dość wszystkiego. Opuścił dom z gotowością na walkę i telefonem Adama w kieszeni.

***
-Musi gdzieś tu być -westchnął Adam przeszukując swoją torebkę po raz setny tego wieczoru. Nie znalazł jednak zaginionej komórki. Rozległo się pukanie do drzwi. Niechętnie wstał aby powitać gościa. W drzwiach stał Ratliff w podkoszulce i znoszonych dresach
-Czyś Ty oszalał!? Jest z minus dziesięć stopni! Chcesz zachorować czy może(...)- Ratliff położył palec na ustach Adama
-Piłeś coś?
-Drinka.
-Jesteś pijany?
-Nie... Ale co to za przesłuchanie? Tommy naprawdę nie mam nastroju na zagadki, zgubiłem coś i nie mogę znaleźć.
-To masz na myśli? -zapytał wyjmując komórkę z kieszeni. Adam uśmiechał się szeroko, lecz po chwili uśmiech zniknął z jego ust.
-Przeglądałeś Jego zawartość,prawda? -basista pokiwał potakująco głową. Brunet westchnął.
-Znalazłem nagranie -powiedział cicho spuszczając wzrok.
-I w związku z tym...? - Ratliff milczał. Nie wiedział co ma powiedzieć.
-Mogę zostać na noc? -Zapytał nie podnosząc wzroku znad podłogi. Wokalista uśmiechał się delikatnie
-Oczywiście...

***
Wieczór mijał spokojnie w domu Lamberta. Adam siedział w salonie oglądając jakieś teledyski. Tommy w tym czasie robił kolację. Serce nadal mocno mu biło, po wydarzeniach sprzed kilku godzin.
Mężczyzna dzielił się wszystkimi rzeczami na Twitterze, siedział więc pogrążony w i zapomniał o Bożym świecie. Po chwili spojrzał na niepewnego Tommy'ego. Podszedł do niego i objął go od tyłu.
-Ufasz mi? - Szepnął ciepło. Blondyn zadrżał.
-Skąd to pytanie?
-Sam nie wiem... - Mówił delikatnym głosem całując jego szyję.- Jesteś jakiś niepewny... chyba wiesz,że bardzo Cię kocham?
-No...Nie wiem -odparł przeczesując dłonią grzywkę.
-Hugh, jak to nie? - zawiódł się Adam pocałowawszy delikatnie jego miękki policzek. - Muszę Ci to mówić? Gesty nie starczają na dowód moich uczuć?
Ratliff nieśmiało spojrzał w błyszczące oczy bruneta szepcząc
- Chyba nie wiem do czego zmierzasz..
-Skarbie, chcę zamieszkać z tobą i zaszyć się gdzieś. Chcę spędzić swoje życie z tobą. Dobrze wiesz ,ze tylko mi starczasz.. Oczywiście wliczmy w to jeszcze jedzenie i seks- Śmiał się. - Kocham Cię, rozumiesz? I mam nadzieję,że w Twojej małej klatce piersiowej,serduszko bije dla mnie. -mówiąc to złapał drżącą dłoń chłopaka.
-Adam, ja...Ale.. Kiedy Ci to wpadło do głowy? Przespałeś się ze mną i masz urojenia -szeptał.
-Jakie urojenia? Tommy, kotku... Zrozum,że Cię kocham! No dalej... Zaufaj mi chociażby raz... jeden jedyny
-Nie... nie mogę w to uwierzyć? Niby miłość przychodzi od tak?
-Wiesz, ze dawno Cię kochałem... Dobrze o tym wiesz...
-Nie wiedziałem,ze miłość okazuje się olewaniem mnie... Ewentualnie takim owakim flirtem..
-Skarbie, co ty gadasz.. - szeptał. Niewiara Ratliffa raniła Go wprost we rozkochane,wrażliwe serce - Zaufaj mi...
Tommy po krótkiej chwili złączył z brunetem swoje usta w głębokim, romantycznym pocałunku - Kocham Cię.. -szepnął. Ta chwila była fenomenem. Cisza zapadła na ułamek sekundy, Adam uśmiechnął się promiennie.
-Też Cię kocham...
-Ok, zrobiłem kolacje.. Masz ochotę?
-Zawsze mam ochotę na trzy rzeczy które wymieniłem. - Śmiał się
-Seks i jedzenie...Gdybyś uważał masturbacje za seks byłbyś samowystarczalny
-Wolę Ciebie niż moją rękę. - Śmiał się biorąc sztućce.
-Chociaż tyle dobrego -zachichotał subtelnie siadając obok ukochanego.
-Wow, świetnie gotujesz Tommy, ja... ja robię tylko dobre parówki. - Śmiał się Adam. - To znaczy... gotuję.
-Oczywiście, gotujesz. -śmiał się wraz z nim Ratliff
-A ty nie jesz? - Uśmiechnął się
-Jestem na diecie, dziękuję -rzekł - Ubrudziłeś się
-Gdzie?
-No.. W kąciku ust.. Nie ,nie tutaj.. Eh,niezdaro. - Tommy nachylił się nad Adamem, po czym delikatnie musnął Jego usta językiem - I nie ma,widzisz? Jestem magikiem!
-Jesteś wspaniały. - Śmiał się przytulając go mocno. - A może jednak? - szepnął, po czym włożył widelec do buzi Tommy'ego
-Jesteśmy ze sobą kilka minut a Ty mi już ładujesz w usta? No z kim ja się wiąże - zaśmiał się Ratliff siadając na kolana Adama
-Ładować w usta to ja mogę... - Śmiał się obejmując go. Blondyn wdzięcznie zachichotał wtulając się ufnie w tors Lamberta,na co ten pogładził delikatnie jego głowę i ucałował jego czoło.
-Jesteś zmęczony?
-Tylko trochę.. Ale to nic, jedz, posiedzę i zaraz się wybudzę -rzekł, lecz nie zabrzmiało to przekonująco, gdyż po chwili ziewnął głośno
-Chyba powinieneś iść spać. Chodźmy do sypialni. - Zaproponował delikatnie.
-Chcesz ze mną spać? -Zdziwił się. Uważał Lamberta zwykle za mniej czułego.
-Dlaczego nie?
-Cóż, ja... Nie wiem, po prostu nie spodziewałem się,ze ty...
-Że ja? - Szepnął uśmiechając się. - Chcę Cię trzymać w swoich ramionach przez cała noc i pilnować...
-Pilnować? Nie jestem aż taką łamagą.. Nie połamię się przez sen..
-Skarbie, nie zrozum mnie źle. Myślałem, że lubisz romantycznych facetów... w sumie to nie wiedziałeś nigdy że lubisz facetów, prawda? - Śmiał się na co Tommy zareagował subtelnym rumieńcem. - No chodź. - Wyciągnął rękę.
-Lubię Ciebie, a nie facetów.. Nie uważaj się za faceta, tylko za wyjątkową jednostkę ludzką w moim przypadku.
-Uraziłeś moją męskość, musisz ponieść karę! - Śmiał się biorąc go na ramiona. -Idziemy do sypialni.
-Wcale nie... Ale ja... Ja.. Masz mnie postawić! Jestem gruby i ciężki, już! Natychmiast chcę wracać na ziemię!
-Skarbie, nie jesteś gruby... - Szepnął po czym położył go na miękkim łóżku. - Jesteś tylko zmęczony. - Mówił, głaszcząc delikatnie jego plecy.
-Nie dotykaj mnie tak..
-Dlaczego? - Śmiał się.
-Bo polecę, bo się podniecę -zachichotał.
-Zostajesz skarbie. - Pogłaskał jego głowę i okrył go kocem. - Prześpij się, to był ciężki dzień. Posprzątam.
-Nie.. -szepnął łapiąc go za rękę - Zostań ze mną.
-Ale teraz... jestem przy tobie... - szepnął. - nie zamierzam odejść, nie ma takiej opcji.-rzekł ciepło,po czym przytulił chłopaka mocniej do swojego ciepłego torsu.
-No już, jestem przy Tobie...-powiedział półgłosem. Mężczyźni usnęli po chwili wtuleni w swe rozgrzane ciała.