Hej, jestem skurwielem, spóźniam sie XD
Alee mam na pociechę ten oto fragment ,który znalazłam na swoim archi w starym gg, niestety nie pamiętam z jakiego to bloga XD
"17:34 Usnełam...
-”osobno jesteście niczym” – to dokładnie te słowa /stwierdziłam przecierając twarz dłońmi / długo spałam?
-cóż, zmuszony byłem cię zostawić i iść się pomodlić….
-to która godzina?!
-20.45
-nie możliwe , przyśniło mi się tylko to zdanie! myślałam że minęło kilka minut!
-widać nie pamiętasz reszty
-nie! Paddy jestem przekonana że spałam tylko chwilę!
-spokojnie, kochanie zegarek nie kłamie...
-kochanie? XDDD
-em um… nie lubisz zdrobnień?
-mam na imię Eva, w jakim języku zdrobnienie brzmi ”kochanie”? XD
-oj tam czepiasz się
-zdarzyło się coś niezwykłego w tym czasie?
-nie, wszystko jak zawsze, nic podejrzanego nie zauważyłem
-poza tym że ktoś podp*rdolił kilka godzin?"
<3 <3 <3
Notkę napiszę jak wrócę do domciu, bo jestem na wyjezdnym u rodzinki a niebawem u swojego skarba *_*
Zrozumcie mnie, choć spierdalam ostatnio każdą notke.
Naprawde was kocham, naprawde XD
##########
A oto przedsmak mojej noteczki :
"Światło zgasło. Dłonie Lamberta jeździły po szczupłym ciele przyprawiając kochanka o dreszcze.Usta błądziły po alabastrowej skórze szyi,partner wbijał mu paznokcie w plecy na co powieki wokalisty mrużyły się co chwilę z rozkoszy.
-Zrób to...Wejdź we mnie -westchnął ciężko chłopak łapczywie całując drżące wargi czarnowłosego.
Dłonie Lamberta zatrzymały się na biodrach chłopaka, po czym pchnął Go z całych sił.
-Tęskniłem za tym...
-Pamiętaj tylko...Tommy ma się nie dowiedzieć."
***
"-A sądziłęm,ze jesteśmy jednością... -mówił przechylając butelkę wódki,zamknął oczy,przyjaciel położył mu dłoń na ramię.
-Co teraz? -Tommy westchnął.
-Nad ranem mam samolot...Wracam do bycia heteryckim basistą
-Więc to nasze ostatnie spotkanie?
-Nie obiecuję,że nie...
-Przemyslałeś wszystko?
-Monte... Znasz mnie. To koniec."
#####GLAMMONSTER#####
środa, 3 lipca 2013
poniedziałek, 24 czerwca 2013
11 Efekt
Przerwa
cholernie długa, nie zdziwię się,jeśli nikogo już tu nie
zastanę...
Chcę
zawiadomić..--->Cóż,jeżeli zobaczę jakikolwiek odzew pod tą
notką, będzie to niesamowita motywacja na co bardzo liczę... No
,ale jeśli zastanę tu milczenie, kończę z tym blogiem. Choć
wcale nie chcę, to fakt. Tyle słowem wstępu.
_________
Efekt
* * *
-W
różu też Ci ślicznie, fiolet Cię postarza.
-Adam! Przestań prawić mi wykłady, chcę fioletowe włosy i takie zrobię.
-Adam! Przestań prawić mi wykłady, chcę fioletowe włosy i takie zrobię.
-W
różowych Ci o niebo lepiej!
-Lambert,
zamilcz dla własnego dobra -rzekł grożąc mu palcem. Wybrał numer
telefonu do fryzjera wychodząc z pokoju. Do uszu Adama dotarło
tylko „Scott, masz dziś dla mnie chwilkę?”
-Uparty...
-westchnął wokalista kończąc późne śniadanie. Dopił chłodną
już kawę i przeczesał dłonią kruczoczarną grzywkę. W przeciągu
chwili jego samopoczucie pogorszyło si,zrobiło mu się słabo.
Zamknął oczy chowając twarz w dłoniach.
-Adam
a myślisz,ze... Adam? -Tommy oparł się o framugę drzwi po czym
podszedł do bruneta przytulając się do jego pleców -Co się
stało?
-Widocznie
stary już jestem... Zdrowie już nie te co kiedyś - szepnął
czarnowłosy ,Tommy milczał spuszczając wzrok.
Dłoń
wokalisty chwyciła za rękę blondyna. Oboje milczeli. Ciepło dłoni
wzajemnie koiło potrzebę na dotyk tego drugiego.
-Chcę...
-westchnął basista - Chcę aby wszystko było dobrze...Co robie nie
tak?
-Kotku
o czym Ty mówisz...To nie Twoja wina,ze gorzej się poczu...
-To ja zacząłem działąć ci na nerwy tymi włosami....-Adam pokręcił z niedwierzaniem głową uśmiechając się.
-To ja zacząłem działąć ci na nerwy tymi włosami....-Adam pokręcił z niedwierzaniem głową uśmiechając się.
-Opowiem
Ci jak widzę dzisiejszy wieczór. Wtulę Ciebie w siebie. Spędzimy
razem noc,zobaczysz. Co zrobisz?
-Adam...
-Co
zrobisz? -powtórzył łagodnie wpatrując się w alabastrową skórę
szyi chłopaka
-Naprę
wargami na twoje usta, zachłyśniesz się powietrzem...
-Uwierz
mi... Spędzimy razem noc.
-Skoro
chcesz. -powiedział wzruszając ramionami.
-No
tak... - szepnął Lambert-Grasz mi tu niedostępnego...
Tommy przeczesał dłonią włosy. Nie mógł -rzecz jasna - ujawnić się przed Adamem z tym co kryje pod pozorną osłoną obojętności.
Tommy przeczesał dłonią włosy. Nie mógł -rzecz jasna - ujawnić się przed Adamem z tym co kryje pod pozorną osłoną obojętności.
-Skąd.
A może po prostu nie robi to na mnie wrażenia?
-Naturalnie... -Wokalista wstał łapiąc mocno nadgarstki blondyna. Ustami pieścił szyję ukochanego,zębami lekko przygryzał co chwila płatek Jego ucha,mrucząc na nie nieznacznie.
-Co robisz? -zapytał chłopak patrząc na Lamberta maślanymi oczami.
-Pokazuje ci,jak bardzo na ciebie nie działam -rzekł całując Jego policzek – To kiedy wpadnie Scott?
-Naturalnie... -Wokalista wstał łapiąc mocno nadgarstki blondyna. Ustami pieścił szyję ukochanego,zębami lekko przygryzał co chwila płatek Jego ucha,mrucząc na nie nieznacznie.
-Co robisz? -zapytał chłopak patrząc na Lamberta maślanymi oczami.
-Pokazuje ci,jak bardzo na ciebie nie działam -rzekł całując Jego policzek – To kiedy wpadnie Scott?
-Około
pierwszej -odparł Tommy oddając mężczyźnie pocałunek -Ide wziąć
prysznic.
-Baw się dobrze -odparł wokalista, po czym udał się do salonu aby obejrzeć telewizję.
-Baw się dobrze -odparł wokalista, po czym udał się do salonu aby obejrzeć telewizję.
Poi
upływie pół godziny do drzwi zapukał znajomy fryzjer. Lambert
otworzył mu drzwi z uśmiechem
-Cześć
stary.
-No
to jak? Kolejna wariacja Tommyego?
-No a jakżeby inaczej.. Wchodź. Kawy? Herbaty?
-No a jakżeby inaczej.. Wchodź. Kawy? Herbaty?
-Kawy
-uśmiechnął się wchodząc wraz z torbą do mieszkania Lamberta.
***
-Śmierdzi
-rzekł Tommy zakładając ręce na piersi
-Sam śmierdzisz! To oryginalna farba z Belgii! Fortunę na nią wydałem! -odparł fryzjer uderzając Tommego w głowię ręcznikiem
-Sam śmierdzisz! To oryginalna farba z Belgii! Fortunę na nią wydałem! -odparł fryzjer uderzając Tommego w głowię ręcznikiem
-Belgia
tak śmierdzi?
-Zamknij
się wreszcie, masz tak siedzieć pół godziny.
-Z
masą gówna na głowie
-Ja
Ci zaraz …
-Chłopaki! -zawołał wokalista śmiejąc się serdecznie – Zrobiłem nam po drinku -Uśmiechnął się podając mężczyznom po szklance.
-Chłopaki! -zawołał wokalista śmiejąc się serdecznie – Zrobiłem nam po drinku -Uśmiechnął się podając mężczyznom po szklance.
-To
mojito? -spytał fryzjer obserwując trunek.
-Ta
,nic innego nie znasz, co?-prychnął Ratliff ,za co po chwili
oberwał kuksańca w bok.
-Idę
coś zjeść -powiedział Tommy wstając z krzesła
-Nie
dotknij się do włosów! -zagroził mu palcem rudowłosy.
-Nie
rozkazuj mi,zrobię co zechce. -powiedział wychodząc z
pomieszczenia
-Nie
cierpię Go -westchnął Scott w stronę Adama
-To
po co Go malujesz za każdym razem i to dobrowolnie.
-Chyba
zawsze zapominam jaki to pacan...
-To
wiele wyjaśnia -odrzekł zanurzając usta w drinku.
***
-Nie
ma
-Na
pewno gdzieś jest
Adam,
mówię Ci,ze nie ma!
-Rano
jeszcze leżał na górnej półce,sprawdź porządnie
-Nie.
Ma. Go. Tam. Zrozum -jęczał Ratliff szperając w lodówce. Po
chwili dłoń wokalisty złapała ramię chłopaka, druga zaś
wskazała leżący na półce pleśniowy ser.
-Oo,
mówiłem,ze jest -powiedział Tommy łapiąc na nabiał.
-Ja
z Tobą nie wytrzymam...
-Ewidentnie
i efektywnie jakoś trzymam Cię przy sobie.
-Twoje
szczęście,ze Cię kocham.
środa, 22 maja 2013
UWAGA
Zaniedbuję ten blog :( Przepraszam, to przez kompletny brak czas,mam go naprawdę niewiele, nawet sama dla siebie... Staram się jak mogę,żeby to miało ręce i nogi, proszę więc o wyrozumiałość :)
Postaram się dodać coś w najbliższym czasie. Nie zapomnę o tym miejscu.
To w końcu psychoza.
Z tego się łatwo nie wychodzi <3
Cierpliwości ;*
Postaram się dodać coś w najbliższym czasie. Nie zapomnę o tym miejscu.
To w końcu psychoza.
Z tego się łatwo nie wychodzi <3
Cierpliwości ;*
czwartek, 9 maja 2013
Nowa Religia #2
Nowa
religia #2
-No i mówię do niego „Ciebie chyba pojebało,frajerze!” i zacząłem go kopać w brzuch o tak, iichaa! -mówił przejęty Tommy skacząc po kuchni i wymachując rękami i kogami przed koleżanką z zespołu.
-No i mówię do niego „Ciebie chyba pojebało,frajerze!” i zacząłem go kopać w brzuch o tak, iichaa! -mówił przejęty Tommy skacząc po kuchni i wymachując rękami i kogami przed koleżanką z zespołu.
-Jaki
Ty jesteś odważny -rzekła poprawiając grzywkę -Tommy usiądź,
chciałabym z Tobą porozmawiać. -Ratliff uśmiechnął się
serdecznie siadając tuż przy ciemnowłosej
-No
co Ci na wątrobie leży? Wygadaj się staremu Tommye'mu.
-Nigdy
nie spodziewałabym się,ze Ty i Adam.. No wiesz.. Razem. Zawsze
zdawałeś mis ie być stuprocentowym hetero. Może po prostu Ci się
wydaje,ze czujesz coś do Adama,ale wcale tak nie jest?
-Sam nie wiem ,kochana.,.. Całym sobą czuję,że chce z nim być,ale to,ze nigdy nie będę z kobietą,jeśli pójdzie między nami coś nie tak, nie jest wykluczone. Dlaczego pytasz?
-Dlatego -rzekła przysuwając się do blondyna po czym złączyła z nim swoje usta. Zszokowany chłopak nie wiedział jak się zachować, po chwili jednak oddał pocałunek szczupłej dziewczynie.. Gdy dotarło do niego co właśnie ma miejsce odsunął się od niej gwałtownie
-Sam nie wiem ,kochana.,.. Całym sobą czuję,że chce z nim być,ale to,ze nigdy nie będę z kobietą,jeśli pójdzie między nami coś nie tak, nie jest wykluczone. Dlaczego pytasz?
-Dlatego -rzekła przysuwając się do blondyna po czym złączyła z nim swoje usta. Zszokowany chłopak nie wiedział jak się zachować, po chwili jednak oddał pocałunek szczupłej dziewczynie.. Gdy dotarło do niego co właśnie ma miejsce odsunął się od niej gwałtownie
-Ash,
nie powinniśmy..
-Ja
Ci tylko pokazuje, że Ci na nim nie zależy.. -powiedziała i wyszła
z pomieszczenia, po chwili opuszczając tym samym dom. Tomy schował
twarz w dłoniach. Zaszlochał gorzko.
* *
*
Gdy
Lambert wrócił do domu zastał go widok Jego chłopaka leżącego
na podłodze w kuchni. Spał. Wokalista uśmiechnął się ciepło i
wziął szczupłe ciało w objęcia, niosąc do ich wspólnej
sypialni. Złożył pocałunek na bladych wargach po czym udał się
pod prysznic. Spod powiek Tommye'go wypłynęły dwie srebrzyste
krople,dając upust skrywanym emocjom. Czuł,że kocha Adama.
Wiedział,ze jest on tym jedynym. Pomimo to,czuł wstręt do siebie
samego za zdarzenie sprzed kilku godzin.
* *
*
Rankiem,
blondyna obudziły motyle pocałunki w okolicach obojczyków,
mimowolnie się uśmiechnął. -Kotku...-mruknął kierując wzrok na
doskonale znanej mu twarzy.
-Tak?
-zapytał uśmiechając się delikatnie -Jakiś problem,proszę pana?
-Uśmiech zagościł na ustach Tommy'ego. Wiedział,że nie może
martwić się czymś takim,jak opinia koleżanki z zespołu. Znał
swoje uczucia i nimi postanowił się kierować. Jego ciało uniosło
się do pół siadu ,po czym złączył usta z drżącymi wargami
ukochanego mu mężczyzny.
* *
*
-Mocniej...
Kotku nie przestawaj – szeptał chłopak rozpływając się wręcz
pod dłońmi ukochanego mężczyzny – Tak... - rozszerzone źrenice
chowały się pod przymrużonymi powiekami, karmelowe spojówki
uciekały co chwile do góry, bądź z uwielbieniem wpatrywały się
w twarz wokalisty. Biodra kochanków unosiły się i opadały we
wspólny, szaleńczym tempie. Lambert doprowadził Tommy'ego na
szczyt. Blondyn głośno krzyknął.
Opadł zmęczony na miękki materac, Adam pocałował ukochanego w czoło.
Opadł zmęczony na miękki materac, Adam pocałował ukochanego w czoło.
-Kocham
Cię...
wtorek, 7 maja 2013
10. Nowa religia #part.1
Tak cholernie was przepraszam, tyle na głowie przez ostatnie dni sie działo, umgh ;__;
Ale już jest ok. Na wstępnie - WIEM,ŻE KRÓTKI, NAPISZE JUTRO KOLEJNY I DŁUŻSZY, PRZYSIĘGAM NO :)))!!!!
Witamy serdecznie Kircię w naszej załodze <3
Zapraszam:
Ale już jest ok. Na wstępnie - WIEM,ŻE KRÓTKI, NAPISZE JUTRO KOLEJNY I DŁUŻSZY, PRZYSIĘGAM NO :)))!!!!
Witamy serdecznie Kircię w naszej załodze <3
Zapraszam:
Nowa
religia
Spokój
trwał nieprzerwanie od kilku dni, za miesiąc zespół miał
wyruszyć ponownie w trasę, przygotowania zaczęły się pełną
parą.Muzycy siedzieli późnym popołudniem w studio ćwicząc
'Cuckoo'. W czasie gdy Lambert ćwiczył wokal Monte rozmawiał z
basistą.
-Poważnie całujecie się tak bez niczego?
-No jak możesz, pewnie że z czymś! Z efektami specjalnymi,wiesz?
-A po seksie co robisz? -zapytał mężczyzna zaintrygowany
-Kopytka. A Ty ?
-Tommy pytam poważnie!
-Ja też. A co, nie podnieca się to? -zaśmiał się przeczesując dłonią grzywkę. Monte także zareagował śmiechem.
-Nie spodziewałbym się,że będziesz z Adamem... To znaczy,wiedziałem przecież,że chcesz,ale nie sądziłem,że...
-Się uda,tak wiem. -odparł Ratliff patrząc na wokalistę w kabinie,wykonującego drugą zwrotkę piosenki. Uśmiechnął się.
-Naprawdę robisz kopytka? -powiedział Pittman patrząc na basistę. Tommy uderzył się otwartą dłonią w czoło – No co ? -zdziwił się Monte
***
-Kiedy ja nie mam ochoty!
-Przyniosę Ci i tak -zawołała Ashley wychodząc wraz z Pittmanem po kawę
-Ale ja nie chcę! -zawołał po raz kolejny wokalista,lecz drzwi zamknęły się bez żadnej odpowiedzi.
Tommy siedział na jednym z biurek i podgrywał nuty przypadkowo wpadające mu do głowy. Brunet usiadł obok niego,a blondyn oparł głowę o Jego ramię.
-Chcę już do domu – rzekł ciężko wzdychając.
-Jeszcze tak ze trzy,no może cztery piosenki i pojedziemy kochanie,obiecuję.
-Przecież i tak wychodzi Ci fantastycznie -szepnął całując delikatnie miękkie wargi. Mężczyzna oddał ukochanemu pocałunek po czym wtulił w siebie szczupłe ciało.
-Która godzina?
-Po jedenastej -odparł Adam gładząc ramię Tommy'ego.
-Cholernie chcę już spać -szepnął – Rozbudź mnie,bo usnę...
Adam uśmiechnął się szeroko zaciskając dłoń na wewnętrznej stronie uda Ratliffa, ten poderwał się do siadu – Co Ty robisz?
-Rozbudzam Cię. Shh,bo zaraz technicy się zlecą -szepnął całując bladą szyję.
-Adam nie chcę tutaj -rzekł wstając ze stołu.
-Erekcja w Twoich spodniach mówi mi co innego -rzekł uśmiechając się.
-To Twoja wina.
-Chyba zasługa -poprawił go. Po chwili muzycy wrócili z dawką kofeiny.
***
-Dzięki, no to widzimy się jutro.
-Adam,musimy wszyscy jeździć na próby? Mi i Tommyemu i tak wychodzi bezbłędnie -mówiła Ash wiążąc buty
-Dobrze... Ashley i Tommy jutro mają wolne.
-Yaay ! -zawołał Ratliff rzucając się Adamowi na szyję -odwdzięczę się -wyszeptał szatynowi na ucho. Ten uśmiechnął się mimowolnie. Ashley wygięła lekko usta i odwróciła się w drugą stronę. Nikt nie wiedział co dzieje się w tej chwili w jej umyśle.
...
JUTRO
Adam siedział przy stole w kuchni czytając gazetę. Jego nogi były o siebie oparte, a mężczyzna wyraźnie zaciekawiony dopijał swoją kawę. Tommy usiadł cicho po jego boku i wpatrywał się w jego co chwila zmieniający się wyraz twarzy. Uwielbiał to robić, a jednocześnie bawiło go to, że Adam nawet go nie zauważył. Szarpnął za pasek w białym szlafroku, a Lambert spojrzał w dół.
-O rany, Tommy! Co ty tutaj robisz? - Zdziwił się Adam. Odpowiedzią był śmiech.
-Wiesz... siedzę tutaj już trochę czasu. - Syczał Tommy nie wyrabiając już ze śmiechu.
-Jak to? - Lambert zmarszczył brwi i odłożył gazetę na swoje miejsce.
-Zwyczajnie. -Przytulił się od tyłu do jego szerokich pleców. - No więc... - Przejechał po jego nagim ramieniu.
-Hm? - Jęknął Adam.
-Dziękuję za wolny dzień. - Złożył delikatny pocałunek na ustach ukochanego. - Chciałbym spędzić go z tobą...ale ,oh no tak,musisz jechać ćwiczyć wokal -odparł wrednie.
-Poważnie całujecie się tak bez niczego?
-No jak możesz, pewnie że z czymś! Z efektami specjalnymi,wiesz?
-A po seksie co robisz? -zapytał mężczyzna zaintrygowany
-Kopytka. A Ty ?
-Tommy pytam poważnie!
-Ja też. A co, nie podnieca się to? -zaśmiał się przeczesując dłonią grzywkę. Monte także zareagował śmiechem.
-Nie spodziewałbym się,że będziesz z Adamem... To znaczy,wiedziałem przecież,że chcesz,ale nie sądziłem,że...
-Się uda,tak wiem. -odparł Ratliff patrząc na wokalistę w kabinie,wykonującego drugą zwrotkę piosenki. Uśmiechnął się.
-Naprawdę robisz kopytka? -powiedział Pittman patrząc na basistę. Tommy uderzył się otwartą dłonią w czoło – No co ? -zdziwił się Monte
***
-Kiedy ja nie mam ochoty!
-Przyniosę Ci i tak -zawołała Ashley wychodząc wraz z Pittmanem po kawę
-Ale ja nie chcę! -zawołał po raz kolejny wokalista,lecz drzwi zamknęły się bez żadnej odpowiedzi.
Tommy siedział na jednym z biurek i podgrywał nuty przypadkowo wpadające mu do głowy. Brunet usiadł obok niego,a blondyn oparł głowę o Jego ramię.
-Chcę już do domu – rzekł ciężko wzdychając.
-Jeszcze tak ze trzy,no może cztery piosenki i pojedziemy kochanie,obiecuję.
-Przecież i tak wychodzi Ci fantastycznie -szepnął całując delikatnie miękkie wargi. Mężczyzna oddał ukochanemu pocałunek po czym wtulił w siebie szczupłe ciało.
-Która godzina?
-Po jedenastej -odparł Adam gładząc ramię Tommy'ego.
-Cholernie chcę już spać -szepnął – Rozbudź mnie,bo usnę...
Adam uśmiechnął się szeroko zaciskając dłoń na wewnętrznej stronie uda Ratliffa, ten poderwał się do siadu – Co Ty robisz?
-Rozbudzam Cię. Shh,bo zaraz technicy się zlecą -szepnął całując bladą szyję.
-Adam nie chcę tutaj -rzekł wstając ze stołu.
-Erekcja w Twoich spodniach mówi mi co innego -rzekł uśmiechając się.
-To Twoja wina.
-Chyba zasługa -poprawił go. Po chwili muzycy wrócili z dawką kofeiny.
***
-Dzięki, no to widzimy się jutro.
-Adam,musimy wszyscy jeździć na próby? Mi i Tommyemu i tak wychodzi bezbłędnie -mówiła Ash wiążąc buty
-Dobrze... Ashley i Tommy jutro mają wolne.
-Yaay ! -zawołał Ratliff rzucając się Adamowi na szyję -odwdzięczę się -wyszeptał szatynowi na ucho. Ten uśmiechnął się mimowolnie. Ashley wygięła lekko usta i odwróciła się w drugą stronę. Nikt nie wiedział co dzieje się w tej chwili w jej umyśle.
...
JUTRO
Adam siedział przy stole w kuchni czytając gazetę. Jego nogi były o siebie oparte, a mężczyzna wyraźnie zaciekawiony dopijał swoją kawę. Tommy usiadł cicho po jego boku i wpatrywał się w jego co chwila zmieniający się wyraz twarzy. Uwielbiał to robić, a jednocześnie bawiło go to, że Adam nawet go nie zauważył. Szarpnął za pasek w białym szlafroku, a Lambert spojrzał w dół.
-O rany, Tommy! Co ty tutaj robisz? - Zdziwił się Adam. Odpowiedzią był śmiech.
-Wiesz... siedzę tutaj już trochę czasu. - Syczał Tommy nie wyrabiając już ze śmiechu.
-Jak to? - Lambert zmarszczył brwi i odłożył gazetę na swoje miejsce.
-Zwyczajnie. -Przytulił się od tyłu do jego szerokich pleców. - No więc... - Przejechał po jego nagim ramieniu.
-Hm? - Jęknął Adam.
-Dziękuję za wolny dzień. - Złożył delikatny pocałunek na ustach ukochanego. - Chciałbym spędzić go z tobą...ale ,oh no tak,musisz jechać ćwiczyć wokal -odparł wrednie.
-Sadysta
-westchnął szatyn
-Tak,wiem
-rzekł wychodząc z pomieszczenia
DWIE
GODZINY PÓŹNIEJ
Tommy
leżał na kanapie przełączając co chwilę kanał na telewizorze.
Wybrał numer gitarzystki.
-Cześć Tommy! Co słychać?
-Cześć Tommy! Co słychać?
-Nudzi
mi się cholernie, może wpadniesz?
-Daj mi dwadzieścia minut -rzekła rozłączając się. Basista wstał by przygotować poczęstunek.
-Daj mi dwadzieścia minut -rzekła rozłączając się. Basista wstał by przygotować poczęstunek.
sobota, 13 kwietnia 2013
9.Sposób użycia
Spóźniona,ale jestem :D !
Miałam zalatany dzień,ale za to niesamowicie przyjemny :)
Zapraszam :
Sposób użycia
Miałam zalatany dzień,ale za to niesamowicie przyjemny :)
Zapraszam :
Sposób użycia
-Uwielbiam
tequilę.
-Nietrudno
zauważyć. Ja nie lubię marchwi. A Ty czego?
-Nie
lubię czekolady.
-Żyjesz
w smutnym świecie..
-Tak,wiem.
-doprał Tommy poprawiając grzywkę. Para siedziała naprzeciw
siebie w kuchni przy dużym stole, pijąc kawę.
-Znamy
się tyle czasu a nie wiemy o sobie nic... To naprawdę...Naprawdę..
-Lambert zmarszczył czoło szukając odpowiedniego słowa.
-Straszne
-dopowiedział brązowooki kładąc dłoń na ręce bruneta -Ale
spokojnie, mamy czas..
-Mamy
dużo czasu -poprawił Go wokalista kryjąc źrenice pod zasłoną
powiek -Muszę iść i zrobić makijaż.
-Szczerze
mówiąc ,nienawidzę jak się malujesz -szepnął Ratliff zagryzając
dolną wargę, Lambert spojrzał na niego łagodnie
-Dlaczego?
-Po
prostu..
***
-Na
pewno sobie poradzisz? jakby coś się działo, apteczkę trzymam w
łazience w górnej szafce nad umywalką
-Adam,
ja przecież wiem.. Nigdy tak się o mnie nie martwiłeś.
-Zawsze
się martwiłem. A jakby co, to numery awaryjne wiszą(...)
-Na
lodówce. Adam, ej, kochanie - Tommy złapał dłoń mężczyzny -Jak
wrócisz będę cały i zdrowy, zaufaj mi -zaśmiał się całując
drżące wargi bruneta - kocham Cię, będę uważał.. No idź.
-Wrócę
wieczorem,obiecuję, nie potrwa to długo.
-Niech
trwa ile trzeba, poradzę sobie, jestem dorosły,idź już na ten
wywiad i wróć jak ze spowiedzi.
-Dobrze..
Kocham Cię -rzekł wychodząc. Tommy zatarł ręce `ciekawe co
przede mną chowasz, panie Lambert` -pomyślał idąc do sypialni
Adama. Postanowił sobie przeszukanie Jego rzeczy.
***
-Kabelki,
ładowarka, biżuteria,kosmetyki - mruczał pod nosem Tommy
przewalając rzeczy Lamberta, nagle ku jego oczom ukazał się
kawałek koronkowego materiału.
-Jasna
cholera... -uśmiechnął się szeroko - Uwaga uwaga,panie i panowie,
Adam Lambert w stringach ! Taaak, tak, tłumy szaleją! -zaśmiał
się zamykając szufladę, położył znalezisko na środku łózka i
udał się pod prysznic.
~*~
Adma
zobaczył leżącego na kanapie Tommy'ego, uśmiechnął się
mimowolnie, jednak po chwili ujrzał też bieliznę leżącą obok.
-Nie
wierzę... Znalazły się! - zaczął szybko ściągać ubrania.
Ubrał koronkową bieliznę po czym...
-Cóż
za widoki -zachichotał Tommy zagryzając nieśmiało dolną wargę -
Widzę wywiad udany
-Cholera,
Tommy, nie patrz! - Krzyknął głośno Adam zasłaniając swoje
przyrodzenie.
-Nie
mogę się potrzymać -odparł wstając złapał Adama za nadgarstki
pchając go ku ścianie - I co teraz cwaniaku? Nieładnie tak się
afiszować z tak skąpą bielizną
-Daj
mi spokój Tommy, ale sam wsadzę Ci ją na... - Śmiał się
-Śnisz
-odparł Ratliff napierając na usta Adama swoimi drążącymi
wargami
Lambert
objął go mocno i ściągnął jego koszulkę.
Dłonie
Ratliffa powiodły ku górze, zaplotły się na karku Adama. Po
chwili blondyn czując ręce wokalisty na swojej skórze westchnął
cicho pogłębiając pocałunek
Adam
zjechał dłonią w dół i wsunął swoje ręce w luźne bokserki
Tommy'ego. Masował delikatnie jego członka
Gardłowe,
niskie mruczenie wypełniło pokój. Mężczyźni trwali tak przez
chwilę,lecz pomysł stania przy ścianie nie spodobał się
Tommy'emu. Po chwili ten odsunął się gwałtownie od Adama i
odszedł w stronę schodów na górę - Nie wiem jak Ty, ja wybieram
się do sypialni...
-Żartujesz? Wolisz miękkie,wygodne łóżko od słomianej ściany? Wyobraź sobie jak nasi przodkowie musieli sobie radzić! A może oni robili to nie leżąc,a (...)
-Żartujesz? Wolisz miękkie,wygodne łóżko od słomianej ściany? Wyobraź sobie jak nasi przodkowie musieli sobie radzić! A może oni robili to nie leżąc,a (...)
-Adam!-jęknął
rozpaczliwie Tommy-Musisz zepsuć najlepszy moment?!
-Zawsze -odparł uśmiechnięty Adam podchodząc do ukochanego -Skoro nalegasz, to chodź już na górę...
-Zawsze -odparł uśmiechnięty Adam podchodząc do ukochanego -Skoro nalegasz, to chodź już na górę...
***
Mężczyźni
nie skończyli wędrówki do sypialni seksem. Leżeli naprzeciw
siebie patrząc sobie nieprzerwanie w oczy.
-Tyle
się zmieniło,Tommy... -szepnął czarnowłosy
-Widzisz
? Nie zawsze trzeba bać się zmian.
-Ja..
Ja nie bałem się zmian. Bałem się...Samotności.
-Ale
w jakim sensie? Nie chciałeś mi powiedzieć o tym co czujesz bo
bałeś się,że...
-Mnie
odtrącisz-dokończył wokalista patrząc w błyszczące oczy
Ratliffa
-To
niedorzeczne -wyszeptał Tommy łącząc ich dłonie – I głupie.
-Strach
to głupie uczucie. Wstyd tym bardziej..
-Wstyd?
-zdziwił się Tommy.
-Moim
zdaniem to wstydzić się mogą małe, nie świadome świata dzieci.
Reszta jest kwestią tego,przy kim i ile sobie na coś pozwalamy.
-Tommy wzruszył ramionami -Kocham Cię -dodał całując blondyna w
czoło -Przy mnie możesz robisz wszystko co zechcesz...
-Adam,kotku..?
-Tak?
-Do
czego Ty dążysz tą rozmową?
-Hmmm...Sam
już nie wiem... po prostu boję się samotności, rozumiesz? - Pytał
gładząc jego czoło.
-Rozumiem
-wymamrotał Tommy. Zmęczenie wzięło górę nad szczupłym
ciałem,nie chciał jednak zasypiać.
-Skarbie,
powieki ci się kleją. Chyba musisz się przespać... SAM! - Dodał,
gdy ujrzał uśmiech Tommy'ego.
-Skąd
wiedziałeś o czym myślę? -rzekł Ratliff zagryzając niewinnie
dolna wargę
-To
chyba oczywiste... mój mały zboczeńcu. - Ucałował opiekuńczo
jego czoło i okrył go kołdrą.
-Nie
jestem zboczony -odparł Ratliff -Mam po prostu bujną wyobraźnię.
-Tak,
tak.
-Nie
wierzysz?
-Nie,...
- Szepnął zjeżdżając dłońmi w dół jego pleców
-A
mówią,ze to Tomasz jest niewierny -szepnął Ratliff
-To
znaczy? - Zdziwił się Adam.
-Nie
wierzysz,póki się nie przekonasz, póki nie zobaczysz.
-Daj
już spokój z tą biblią - Śmiał się. - Chodź do mnie.
-Przed
chwilą powiedziałeś,ze mam sobie spać sam,więc wynocha -zaśmiał
się blondyn odpychając od siebie Lamberta
-Jesteś
zmienny. Nie to nie... - Mówił, zjeżdżając do swojej męskości.
Zabawiał się przy Tommym tylko po to by zrobić mu na złość.
-Zejdź
mi z oczy zboczeńcu -rzekł zawstydzony Tommy odwracając się do
Adama plecami
-Nie
przesadzajmy, przecież teraz nie chcesz się ze mną kochać, więc
muszę załatwić to na własną rękę. Dosłownie. - Śmiał się.
-Akurat
obok mnie?
-Dlaczego
nie?
-Może
nie mam ochoty na twój ekshibicjonizm?
-Ekshibicjonizm
uprawiają tylko ludzie, a sam powiedziałeś, ze nie jestem
człowiekiem. Jestem tylko wyjątkowa jednostką. - Prychnął. - Nie
przeszkadzaj mi, próbuję się masturbować. Mam nadzieję, że
przyniesiesz mi jakaś chusteczkę... no chyba, ze chce ci się pić.
- Rzucił złośliwie. Tommy otworzył szeroko oczy.
-Powiedziałem,że
nie jesteś facetem -rzekł Ratliff wychodząc z pokoju rumieńcem
na policzkach. Lambert ruszył za blondynem do łazienki -Hej, Tommy,
co jest?
-Kazałeś
iść mi spać bo czym emocjonalnie molestowałeś.
-Emocjonalnie?
- Śmiał się. - No przestań, wolę już robić to w inny sposób.
-Jeżeli
myślisz,ze jesteś symbolem seksu i każdy Cię pragnie, to się
mylisz, wolę iść spać.
Adma
nic nie odpowietrzał - zamurowało go.
-No
co? Nie moja wina, starzejesz się,kochanieńki -rzekł Tommy z
perfidnym uśmiechem na strach. Wiedział,ze nie skończy się to dla
niego spokojnym wieczorem.
Adam
szybko przycisnął chłopaka do ściany.
-Będziesz
mnie teraz błagał o litość... - warknął, zdejmując resztę
jego garderoby i wszedł niespodziewanie i gwałtownie w drobne ciało
chłopaka. Tommy jęknął.
-Przestań
! Masz natychmiast przestać ! -donośny krzyk wyrwał się z gardła
chłopaka
-Dlaczego?
- Zapytał i przycisnął go mocniej do ściany. - No dlaczego?!-Nie
chciał dawać sobą pomiatać, dlatego zawsze w takich sytuacjach
przejmował kontrolę.
-Adam
dość-Tommy starał się użyć jak najwięcej siły,lecz nie dał
rady odepchnąć od siebie wyższego mężczyzny.
Lambert
przywarł do niego całym ciałem i ssał jego obojczyki.
-I
co teraz powiesz? - Zapytał się złośliwie, po czym zaczął
gwałtownie poruszać biodrami w przód i w tył. Kochał go z
całej siły, jeszcze nigdy nie pozwolił sobie na coś takiego z
kimś innym. Jęczał i wzdychał do jego ucha, a Tommy odpowiadał
tym samym. Kiedy wyszedł z jego ciała chłopak ledwo trzymał się
na nogach.
-Obejmij
mnie. - Powiedział Adam, a gdy Tommy to zrobił mężczyzna wziął
blondyna na ręce i przeniósł do łóżka. Całował teraz całego
jego ciało, zaczynając na jego głowie, a kończąc na jego
stopach. Tommy mrużył oczy z rozkoszy, kiedy jednak poczuł mocny
ucisk nadgarstków - zdziwił się. Spojrzał na Adama który właśnie
związał mocno chłopaka sznurem.
-Już
mi nie uciekniesz... - Uśmiechnął się, po czym zanurzył swojego
członka delikatnie w jego ustach i ponownie poruszał się w przód
i w tył.
Z
ust Tommyego wydobywały się tylko stłamszone pomruki, jednak
chłopak nie wyrywał się. Wpatrywał się w źrenice wokalisty.
-Chcę
tylko, żebyś mnie posmakował... - Powiedział Adam zachrypłym od
podniecenia głosem.
Tommy
ssał jego członka nieśmiało i powoli, usłyszał po chwili cichy
szept Adama.
-Dalej,
skarbie... robisz to idealnie, tylko więcej śmiałości...
Tommy
próbował posłuchać Adama i stał się bardziej agresywny. To był
jego pierwszy raz, więc nie do końca wiedział co robić.
Przygryzał delikatnie czubek męskości Adama, ssał ją i lizał.
Adam głośno mruczał i pojękiwał, po chwili poczuł, ze zbliża
się szczyt.
Tommy
wiedział dobrze co teraz nastąpi. Poczuł już kilka kropel
ciepłego płynu na swoim języku. Nie było już odwrotu.
-Pokaż
mi swoją miłość, przełknij mnie! - Krzyczał Adam podczas
orgazmu.
Tommy
zrobił to bez żadnego obrzydzenia. Wiedział, że to smak osoby
którą kocha ponad życie. Po chwili brunet opadł na ciało
ukochanego. Obydwoje rozpaleni i zmęczeni dyszeli.
-Jesteś
najwspanialszym kochankiem jakiego kiedykolwiek poznałem, a uwierz
mi że było ich nie mało.. - Zaśmiał się.
Adam
głaskał delikatnie głowę Tommyego.
-Liczę
na rewanż... - Dodał Ratliff nieśmiało.
sobota, 6 kwietnia 2013
8. Czas.
Czas.
Oto
i kolejna część mojego FF <3
Jakże
kocham pisać to małe cholerstwo :)
Zapraszam.
**************************************************************************************
-Chyba
sobie żartujesz ?-Powiedział Ratliff wysyłając gitarzyście mordercze
spojrzenie.
-Daj
spokój, wszyscy chcemy to zobaczyć -rzekł a 'widownia' zareagowała
potwierdzającym okrzykiem.
-Sam
nie wiem czy to taki dobry po(...) -Basista nie był w stanie
dokończyć wypowiedzi. Wokalista naparł swoimi ustami na wargi
blondyna rozsychając je delikatnie. Po krótkiej chwili drobny
blondyn uległ pokusie delikatnie wysuwając swój język na
spotkanie ze smakiem ust mężczyzny którego darzył czymś więcej
niż pustym pożądaniem. Ta chwila zdawała się trwać wieczność,a
rzeczywistość brutalnie dała pocałunkowi parę sekund racji bytu.
-No
pięknie ! -zawołał Pittman pokazując zdjęcie Adamowi. Ten
uśmiechnął się szeroko – Prześlesz mi je?
-Tylko
zakręć butelką i pogrąż następną osobę, a ja zamawiam
pizze...
***
Nazajutrz
rano
***
Wokalista
uchylił powieki, po chwili gwałtownie je zamykając – Moja
głowa... -szepnął wstając -Gdzie ja jestem? -Rozejrzał się
chwilę po pokoju. Zorientował się,ze jest to sypialnia Ratliffa. Z
łazienki słychać było odgłosy torsji- wstał i sprawdził kogo
męczy kac. Osobą byłą długowłosa szatynka. Adam opuścił
szybko pomieszczenie. Kilka chwil później ujrzał Pittmana
siedzącego przy stole z butelką wody.
-Gdzie
Tommy? -zapytał przeczesując dłonią włosy.
-Poszedł
do sklepu.
-Jest
ktoś poza tą rzygającą panną na górze?
-Tylko
my dwaj.. No, opowiadaj,póki nie ma Ratliffa co się wczoraj działo
jak skończyliśmy horror i Brittany wraz z Gabby poszły do domu?
-A
co miało się dziać?
-Nie
udawaj.. Poszedłeś z Tommym na górę.. Wmówisz mi,że Go nie ten
tego? -Pittman mrugnął do Adama porozumiewawczo, a ten tylko
westchnął
– Mogę
Ci zagwarantować,ze nie. Zapamiętałbym to..A pamiętam tylko,ze
rozmawialiśmy o czymś...On coś krzyczał, ja chyba płakałem...Nic
poza tym nie pamiętam.
***
-Nic
mnie nie obchodzi,że tyle jesz. Swoją część śniadania
dostałeś-mówił Ratliff przygotowując kolejną porcję jajecznicy
– Nie jesteś sam, Adam jeszcze nie jadł.
-On
i tak jest gruby! -jęknął gitarzysta.
-Popatrz
na siebie,baryło -warknął Ratliff rzucając w Pittmana łyżką.
-Wiesz...Odgrzeje
sobie pizze. -rzekł uśmiechając się szeroko. Po chwili w drzwiach
pojawił się Lambert.
-Pani
Ratliff robi śniadanie-rzucił Monte wychodząc z kuchni. Tommy
westchnął.
-Głodny?
-zapytał wkładając jajecznicę na talerz.
-Nawet
nie wiesz jak bardzo -odparł Adam i uśmiechnął się wdzięcznie.
Gdy basista podszedł z posiłkiem do bruneta, ten złapał Jego
dłoń.
-Chyba...Musimy
porozmawiać. Na trzeźwo
-Jak
najbardziej, bo widzę po twoim zachowaniu,ze nie pamiętasz tej
rozmowy... Ale to później. Na razie jedz...
-Mam
się bać? -zapytał unosząc jedną brew.
-Sam
nie wiem... Zobaczymy. Smacznego.
-Dziękuję.
***
-Następnie
zostałem popchnięty na łóżko, za co dostałeś w twarz
-powiedział Tommy patrząc przez okno, Adam z rozchylonymi ustami ze
zdziadzienia oraz szeroko otwartymi oczami wsłuchiwał się w słowa
blondyna który opowiadał mu wczorajsze wojaże na zabawie. -
Zacząłem na Ciebie wrzeszczeć, z wrażenia,że umiem się tak
głośno wydzierać aż usiadłeś. Jak powiedziałem,że – cytuję
– "Musiałbym być nienormalnym,aby lecieć na tak pustego
frajera jak Ty" zacząłeś płakać i skomleć,że mnie
przepraszasz i jest Ci przykro,że inaczej nie umiesz i takie tam...
Nie mogłeś się opanować, to usiadłem obok i zapytałem o co Ci w
tym wszystkich chodzi a Ty mi wyjechałeś,że się we mnie kochasz
od paru miesięcy i nie jesteś w stanie dłużej się z tym kryć,
oczywiście zareagowałem na to ironiczną uwagą,że jeśli ma się
ta konwersacja zakończyć w łóżku,to możesz to sobie wybić z
głowy. -Tommy stanął plecami do Adama,walcząc ze łzami cisnącymi
się w Jego oczy – A potem... Potem... -Zamilkł. Ścisk w Jego
gardle nie pozwolił mu kontynuować monologu. Wspomnienie
wczorajszej nocy powróciło
Adam
siedział zapłakany na łózko, przepraszał za swoje zachowanie.
Tommy usiadł obok i zapał Jego dłoń -Co się ostatnio z Tobą
dzieje?
-Tommy,ja
Cię kocham. Jak mam Ci to udowodnić? Jak mam sprawić,abyś
uwierzył? Zrobię wszystko...-Ratliff przymknął zmęczone powieki.
-Nawet
jeśli uwierzę, co to zmieni?
-Nie
wiem... Nie wiem co robię, chcę być z Tobą, Tommy...-Basista
westchnął ciężko. Choć byłoby to dla niego spełnieniem
marzeń,nie wierzył w słowa pijanego bruneta. Czuł,że musi
skończyć tę rozmowę nim powie kilka słów za wiele.
-Jestem
hetero. -Wokalista zaskomlał głośniej chowając twarz w dłoniach
-Przecież
wiem..-jęknął -Pamiętam o tym, nie mogę jednak przestać
marzyć,ze kiedyś będzie inaczej...Tommy Joe,czy mogę...Mogę Cię
przytulić? Proszę Cię, proszę...- Ratliff otarł ramieniem łzy
napływające do Jego spojówek. Kruche ciało wtuliło się w ciepły
tors Adama. Wokalista pocałował Jego czoło. Po chwili blondyn
postanowił sobie zakończyć niepewność miedzy nim a Adamem raz na
zawsze.
-Chciałbym,abyś
wiedział ile dla mnie znaczysz...Chciałbym zapomnieć o wszystkich
swoich osłonach i pokazać Ci kim tak naprawdę jestem...Chciałbym
pokazać Ci moje uczucia,lecz po prostu się tego obawiam.
Przepraszam- szepnął, lecz Lambert uciekł w krainę Morfeusza.
-Potem...?
-Adam wbił wzrok w plecy Tommy'ego. Ten przełknął ślinę i rzekł
oschle
-Pieprzyłeś
jakieś głupoty, kazałem Ci się opanować.. Nie pamiętam kiedy
zasnęliśmy, musieliśmy być zmęczeni.. Po prostu nie pij tyle, bo
pierdolisz głupoty a ja muszę wysłuchiwać -powiedział wzdychając
– To wszystko,możesz już iść.
-Tommy,
kiedy ja...
-Wyjdź
-powtórzył ,tym razem głośniej. Lambert wyszedł zamykając za
sobą cicho drzwi. Z policzka Ratliff spłynęła gorzka łza a cichy
szept kruszący serce blondyna opuścił usta:
-Kocham
Cię....
***
Lambert
znajdował się na jednej z Nowojorskich dyskotek. Starał bawić się
jak najlepiej umiał. Wielu mężczyzn jak i kobiet zaczepiało Go i
próbowało flirtować, jednak ten nie mógł zmusić się do
zwracania większej uwagi na któregokolwiek z obecnych tu ludzi.
Usiadł przy barze i zamówił drinka. Westchnął ciężko.
Świadomość,że pragnął tylko jednego mężczyzny przy Swoim boku
nie dawała mu spokoju... Po zapłaceniu barmanowi opuścił lokal.
Udał się w kierunku swojego domu, chciał porozmawiać z mamą,która
była mu najbliższą przyjaciółką.
W
tym samym czasie Ratliff siedział pogrążony w samotności, w
pustym mieszkaniu. Sprzątał. W pewnej chwili znalazł komórkę
Lamberta. Ciekawość była silniejsza niż wartości moralne, zaczął
przeglądać jej zawartość. Po upływie 20 minut natrafił na film
oznaczony trzema literami 'x'.
„Odtwórz”
Oczom
Ratliffa ukazało się wideo, którego -zdaniem Adama – Nie
powinien nigdy zobaczyć.
-Przestań
mnie nagrywać -krzyknął rozradowany wokalista prosto w obiektyw
-Dopiero
zacząłem -Tommy usłyszał swój głos -No dalej, zrób tak jeszcze
raz, chce to mieć na wideo -mówił ochrypłym lekko głosem, po
chwili telefon został postawiony na szafkę A sam Ratliff opadł na
kanapę śmiejąc się delikatnie. Adam usiadł na nim okrakiem,
Tommy rozchylił usta ze zdziwienia, po upływie kilku sekund
usłyszał troskliwy szept wokalisty na nagraniu
-
Na pewno?
-Na
pewno -oczom Tommy'ego ukazał się obraz pocałunku pomiędzy nim a
Jego przyjaciela
-Co
dalej ? -rzekł Tommy
-A
na co masz ochotę? -Odpowiedzią było zagryzienie wargi przez
basistę. Na wideo jak i przez chłopaka oglądającego nagranie.
Dłonie
chłopaka ułożyły się na karku Lamberta. Uśmiechał się
nieśmiało – Powiedz to grzecznie do nagrania, bo się obrażę..
No dalej -szeptał składając motyle pocałunki na ustach wokalisty,
ten natomiast skierował spojrzenie na telefon i oznajmił – Ja
Adam Mitchel Lambert jestem bezgranicznie i bezwarunkowo zakochany w
tej małej, jasnowłosej cholerze która stawia mi tu warunki!
-zaśmiał się głośno łaskocząc Tommy'ego.
-Przestań,
łaskocze!
-Jesteś
taki piękny, gdy się uśmiechasz... -rzekł rozmarzonym tonem Adam
gładząc policzek blondyna a u tego pojawiły się wypieki na
policzkach.
-Nie
przyznam się,ze Cię kocham,pamiętaj o tym. Na trzeźwo nadal będę
hetero – prychnął Ratliff
-No
tak,wiem wiem... Nie dziwię Ci się, kto chciałby taką marudę jak
ja na trzeźwo
-Ja...
-szeptał Tommy spuścił zawstydzony wzrok – Ale się nie
przyznam... Wyłącz już nagrywanie, chcę spać.
-Dobrze
kotku -rzekł Adam biorąc telefon do ręki,skierował aparat na
blondyna –Powiedz coś na pożegnanie..
-Kocham
Cię -powiedział uśmiechając się nieśmiało. Nagranie dobiegło
końca. Serce blondyna biło bardzo wolno. Nie wiedział co dalej
robić. Przecież skoro jest to na komórce Lamberta, zresztą
oznaczył je nawet inną nazwą. Na pewno je oglądał. I to na pewno
niejednokrotnie. Tommy udał się do domu Lamberta. Dość tych
tajemnic. Dość skrywania się i obaw. Tommy miał dość
wszystkiego. Opuścił dom z gotowością na walkę i telefonem Adama
w kieszeni.
***
-Musi
gdzieś tu być -westchnął Adam przeszukując swoją torebkę po
raz setny tego wieczoru. Nie znalazł jednak zaginionej komórki.
Rozległo się pukanie do drzwi. Niechętnie wstał aby powitać
gościa. W drzwiach stał Ratliff w podkoszulce i znoszonych dresach
-Czyś
Ty oszalał!? Jest z minus dziesięć stopni! Chcesz zachorować czy
może(...)- Ratliff położył palec na ustach Adama
-Piłeś
coś?
-Drinka.
-Jesteś
pijany?
-Nie...
Ale co to za przesłuchanie? Tommy naprawdę nie mam nastroju na
zagadki, zgubiłem coś i nie mogę znaleźć.
-To
masz na myśli? -zapytał wyjmując komórkę z kieszeni. Adam
uśmiechał się szeroko, lecz po chwili uśmiech zniknął z jego
ust.
-Przeglądałeś
Jego zawartość,prawda? -basista pokiwał potakująco głową.
Brunet westchnął.
-Znalazłem
nagranie -powiedział cicho spuszczając wzrok.
-I
w związku z tym...? - Ratliff milczał. Nie wiedział co ma
powiedzieć.
-Mogę
zostać na noc? -Zapytał nie podnosząc wzroku znad podłogi.
Wokalista uśmiechał się delikatnie
-Oczywiście...
***
Wieczór
mijał spokojnie w domu Lamberta. Adam siedział w salonie oglądając
jakieś teledyski. Tommy w tym czasie robił kolację. Serce nadal
mocno mu biło, po wydarzeniach sprzed kilku godzin.
Mężczyzna
dzielił się wszystkimi rzeczami na Twitterze, siedział więc
pogrążony w i zapomniał o Bożym świecie. Po chwili spojrzał na
niepewnego Tommy'ego. Podszedł do niego i objął go od tyłu.
-Ufasz
mi? - Szepnął ciepło. Blondyn zadrżał.
-Skąd
to pytanie?
-Sam
nie wiem... - Mówił delikatnym głosem całując jego szyję.-
Jesteś jakiś niepewny... chyba wiesz,że bardzo Cię kocham?
-No...Nie
wiem -odparł przeczesując dłonią grzywkę.
-Hugh,
jak to nie? - zawiódł się Adam pocałowawszy delikatnie jego
miękki policzek. - Muszę Ci to mówić? Gesty nie starczają na
dowód moich uczuć?
Ratliff
nieśmiało spojrzał w błyszczące oczy bruneta szepcząc
-
Chyba nie wiem do czego zmierzasz..
-Skarbie,
chcę zamieszkać z tobą i zaszyć się gdzieś. Chcę spędzić
swoje życie z tobą. Dobrze wiesz ,ze tylko mi starczasz..
Oczywiście wliczmy w to jeszcze jedzenie i seks- Śmiał się. -
Kocham Cię, rozumiesz? I mam nadzieję,że w Twojej małej klatce
piersiowej,serduszko bije dla mnie. -mówiąc to złapał drżącą
dłoń chłopaka.
-Adam,
ja...Ale.. Kiedy Ci to wpadło do głowy? Przespałeś się ze mną i
masz urojenia -szeptał.
-Jakie
urojenia? Tommy, kotku... Zrozum,że Cię kocham! No dalej... Zaufaj
mi chociażby raz... jeden jedyny
-Nie...
nie mogę w to uwierzyć? Niby miłość przychodzi od tak?
-Wiesz,
ze dawno Cię kochałem... Dobrze o tym wiesz...
-Nie
wiedziałem,ze miłość okazuje się olewaniem mnie... Ewentualnie
takim owakim flirtem..
-Skarbie,
co ty gadasz.. - szeptał. Niewiara Ratliffa raniła Go wprost we
rozkochane,wrażliwe serce - Zaufaj mi...
Tommy
po krótkiej chwili złączył z brunetem swoje usta w głębokim,
romantycznym pocałunku - Kocham Cię.. -szepnął. Ta chwila była
fenomenem. Cisza zapadła na ułamek sekundy, Adam uśmiechnął się
promiennie.
-Też
Cię kocham...
-Ok,
zrobiłem kolacje.. Masz ochotę?
-Zawsze
mam ochotę na trzy rzeczy które wymieniłem. - Śmiał się
-Seks
i jedzenie...Gdybyś uważał masturbacje za seks byłbyś
samowystarczalny
-Wolę
Ciebie niż moją rękę. - Śmiał się biorąc sztućce.
-Chociaż
tyle dobrego -zachichotał subtelnie siadając obok ukochanego.
-Wow,
świetnie gotujesz Tommy, ja... ja robię tylko dobre parówki. -
Śmiał się Adam. - To znaczy... gotuję.
-Oczywiście,
gotujesz. -śmiał się wraz z nim Ratliff
-A
ty nie jesz? - Uśmiechnął się
-Jestem
na diecie, dziękuję -rzekł - Ubrudziłeś się
-Gdzie?
-No..
W kąciku ust.. Nie ,nie tutaj.. Eh,niezdaro. - Tommy nachylił się
nad Adamem, po czym delikatnie musnął Jego usta językiem - I nie
ma,widzisz? Jestem magikiem!
-Jesteś
wspaniały. - Śmiał się przytulając go mocno. - A może jednak? -
szepnął, po czym włożył widelec do buzi Tommy'ego
-Jesteśmy
ze sobą kilka minut a Ty mi już ładujesz w usta? No z kim ja się
wiąże - zaśmiał się Ratliff siadając na kolana Adama
-Ładować
w usta to ja mogę... - Śmiał się obejmując go. Blondyn
wdzięcznie zachichotał wtulając się ufnie w tors Lamberta,na co
ten pogładził delikatnie jego głowę i ucałował jego czoło.
-Jesteś
zmęczony?
-Tylko
trochę.. Ale to nic, jedz, posiedzę i zaraz się wybudzę -rzekł,
lecz nie zabrzmiało to przekonująco, gdyż po chwili ziewnął
głośno
-Chyba
powinieneś iść spać. Chodźmy do sypialni. - Zaproponował
delikatnie.
-Chcesz
ze mną spać? -Zdziwił się. Uważał Lamberta zwykle za mniej
czułego.
-Dlaczego
nie?
-Cóż,
ja... Nie wiem, po prostu nie spodziewałem się,ze ty...
-Że
ja? - Szepnął uśmiechając się. - Chcę Cię trzymać w swoich
ramionach przez cała noc i pilnować...
-Pilnować?
Nie jestem aż taką łamagą.. Nie połamię się przez sen..
-Skarbie,
nie zrozum mnie źle. Myślałem, że lubisz romantycznych facetów...
w sumie to nie wiedziałeś nigdy że lubisz facetów, prawda? -
Śmiał się na co Tommy zareagował subtelnym rumieńcem. - No
chodź. - Wyciągnął rękę.
-Lubię
Ciebie, a nie facetów.. Nie uważaj się za faceta, tylko za
wyjątkową jednostkę ludzką w moim przypadku.
-Uraziłeś
moją męskość, musisz ponieść karę! - Śmiał się biorąc go
na ramiona. -Idziemy do sypialni.
-Wcale
nie... Ale ja... Ja.. Masz mnie postawić! Jestem gruby i ciężki,
już! Natychmiast chcę wracać na ziemię!
-Skarbie,
nie jesteś gruby... - Szepnął po czym położył go na miękkim
łóżku. - Jesteś tylko zmęczony. - Mówił, głaszcząc
delikatnie jego plecy.
-Nie
dotykaj mnie tak..
-Dlaczego?
- Śmiał się.
-Bo
polecę, bo się podniecę -zachichotał.
-Zostajesz
skarbie. - Pogłaskał jego głowę i okrył go kocem. - Prześpij
się, to był ciężki dzień. Posprzątam.
-Nie..
-szepnął łapiąc go za rękę - Zostań ze mną.
-Ale
teraz... jestem przy tobie... - szepnął. - nie zamierzam odejść,
nie ma takiej opcji.-rzekł ciepło,po czym przytulił chłopaka
mocniej do swojego ciepłego torsu.
-No
już, jestem przy Tobie...-powiedział półgłosem. Mężczyźni
usnęli po chwili wtuleni w swe rozgrzane ciała.
Subskrybuj:
Posty (Atom)