Tak cholernie was przepraszam, tyle na głowie przez ostatnie dni sie działo, umgh ;__;
Ale już jest ok. Na wstępnie - WIEM,ŻE KRÓTKI, NAPISZE JUTRO KOLEJNY I DŁUŻSZY, PRZYSIĘGAM NO :)))!!!!
Witamy serdecznie Kircię w naszej załodze <3
Zapraszam:
Ale już jest ok. Na wstępnie - WIEM,ŻE KRÓTKI, NAPISZE JUTRO KOLEJNY I DŁUŻSZY, PRZYSIĘGAM NO :)))!!!!
Witamy serdecznie Kircię w naszej załodze <3
Zapraszam:
Nowa
religia
Spokój
trwał nieprzerwanie od kilku dni, za miesiąc zespół miał
wyruszyć ponownie w trasę, przygotowania zaczęły się pełną
parą.Muzycy siedzieli późnym popołudniem w studio ćwicząc
'Cuckoo'. W czasie gdy Lambert ćwiczył wokal Monte rozmawiał z
basistą.
-Poważnie całujecie się tak bez niczego?
-No jak możesz, pewnie że z czymś! Z efektami specjalnymi,wiesz?
-A po seksie co robisz? -zapytał mężczyzna zaintrygowany
-Kopytka. A Ty ?
-Tommy pytam poważnie!
-Ja też. A co, nie podnieca się to? -zaśmiał się przeczesując dłonią grzywkę. Monte także zareagował śmiechem.
-Nie spodziewałbym się,że będziesz z Adamem... To znaczy,wiedziałem przecież,że chcesz,ale nie sądziłem,że...
-Się uda,tak wiem. -odparł Ratliff patrząc na wokalistę w kabinie,wykonującego drugą zwrotkę piosenki. Uśmiechnął się.
-Naprawdę robisz kopytka? -powiedział Pittman patrząc na basistę. Tommy uderzył się otwartą dłonią w czoło – No co ? -zdziwił się Monte
***
-Kiedy ja nie mam ochoty!
-Przyniosę Ci i tak -zawołała Ashley wychodząc wraz z Pittmanem po kawę
-Ale ja nie chcę! -zawołał po raz kolejny wokalista,lecz drzwi zamknęły się bez żadnej odpowiedzi.
Tommy siedział na jednym z biurek i podgrywał nuty przypadkowo wpadające mu do głowy. Brunet usiadł obok niego,a blondyn oparł głowę o Jego ramię.
-Chcę już do domu – rzekł ciężko wzdychając.
-Jeszcze tak ze trzy,no może cztery piosenki i pojedziemy kochanie,obiecuję.
-Przecież i tak wychodzi Ci fantastycznie -szepnął całując delikatnie miękkie wargi. Mężczyzna oddał ukochanemu pocałunek po czym wtulił w siebie szczupłe ciało.
-Która godzina?
-Po jedenastej -odparł Adam gładząc ramię Tommy'ego.
-Cholernie chcę już spać -szepnął – Rozbudź mnie,bo usnę...
Adam uśmiechnął się szeroko zaciskając dłoń na wewnętrznej stronie uda Ratliffa, ten poderwał się do siadu – Co Ty robisz?
-Rozbudzam Cię. Shh,bo zaraz technicy się zlecą -szepnął całując bladą szyję.
-Adam nie chcę tutaj -rzekł wstając ze stołu.
-Erekcja w Twoich spodniach mówi mi co innego -rzekł uśmiechając się.
-To Twoja wina.
-Chyba zasługa -poprawił go. Po chwili muzycy wrócili z dawką kofeiny.
***
-Dzięki, no to widzimy się jutro.
-Adam,musimy wszyscy jeździć na próby? Mi i Tommyemu i tak wychodzi bezbłędnie -mówiła Ash wiążąc buty
-Dobrze... Ashley i Tommy jutro mają wolne.
-Yaay ! -zawołał Ratliff rzucając się Adamowi na szyję -odwdzięczę się -wyszeptał szatynowi na ucho. Ten uśmiechnął się mimowolnie. Ashley wygięła lekko usta i odwróciła się w drugą stronę. Nikt nie wiedział co dzieje się w tej chwili w jej umyśle.
...
JUTRO
Adam siedział przy stole w kuchni czytając gazetę. Jego nogi były o siebie oparte, a mężczyzna wyraźnie zaciekawiony dopijał swoją kawę. Tommy usiadł cicho po jego boku i wpatrywał się w jego co chwila zmieniający się wyraz twarzy. Uwielbiał to robić, a jednocześnie bawiło go to, że Adam nawet go nie zauważył. Szarpnął za pasek w białym szlafroku, a Lambert spojrzał w dół.
-O rany, Tommy! Co ty tutaj robisz? - Zdziwił się Adam. Odpowiedzią był śmiech.
-Wiesz... siedzę tutaj już trochę czasu. - Syczał Tommy nie wyrabiając już ze śmiechu.
-Jak to? - Lambert zmarszczył brwi i odłożył gazetę na swoje miejsce.
-Zwyczajnie. -Przytulił się od tyłu do jego szerokich pleców. - No więc... - Przejechał po jego nagim ramieniu.
-Hm? - Jęknął Adam.
-Dziękuję za wolny dzień. - Złożył delikatny pocałunek na ustach ukochanego. - Chciałbym spędzić go z tobą...ale ,oh no tak,musisz jechać ćwiczyć wokal -odparł wrednie.
-Poważnie całujecie się tak bez niczego?
-No jak możesz, pewnie że z czymś! Z efektami specjalnymi,wiesz?
-A po seksie co robisz? -zapytał mężczyzna zaintrygowany
-Kopytka. A Ty ?
-Tommy pytam poważnie!
-Ja też. A co, nie podnieca się to? -zaśmiał się przeczesując dłonią grzywkę. Monte także zareagował śmiechem.
-Nie spodziewałbym się,że będziesz z Adamem... To znaczy,wiedziałem przecież,że chcesz,ale nie sądziłem,że...
-Się uda,tak wiem. -odparł Ratliff patrząc na wokalistę w kabinie,wykonującego drugą zwrotkę piosenki. Uśmiechnął się.
-Naprawdę robisz kopytka? -powiedział Pittman patrząc na basistę. Tommy uderzył się otwartą dłonią w czoło – No co ? -zdziwił się Monte
***
-Kiedy ja nie mam ochoty!
-Przyniosę Ci i tak -zawołała Ashley wychodząc wraz z Pittmanem po kawę
-Ale ja nie chcę! -zawołał po raz kolejny wokalista,lecz drzwi zamknęły się bez żadnej odpowiedzi.
Tommy siedział na jednym z biurek i podgrywał nuty przypadkowo wpadające mu do głowy. Brunet usiadł obok niego,a blondyn oparł głowę o Jego ramię.
-Chcę już do domu – rzekł ciężko wzdychając.
-Jeszcze tak ze trzy,no może cztery piosenki i pojedziemy kochanie,obiecuję.
-Przecież i tak wychodzi Ci fantastycznie -szepnął całując delikatnie miękkie wargi. Mężczyzna oddał ukochanemu pocałunek po czym wtulił w siebie szczupłe ciało.
-Która godzina?
-Po jedenastej -odparł Adam gładząc ramię Tommy'ego.
-Cholernie chcę już spać -szepnął – Rozbudź mnie,bo usnę...
Adam uśmiechnął się szeroko zaciskając dłoń na wewnętrznej stronie uda Ratliffa, ten poderwał się do siadu – Co Ty robisz?
-Rozbudzam Cię. Shh,bo zaraz technicy się zlecą -szepnął całując bladą szyję.
-Adam nie chcę tutaj -rzekł wstając ze stołu.
-Erekcja w Twoich spodniach mówi mi co innego -rzekł uśmiechając się.
-To Twoja wina.
-Chyba zasługa -poprawił go. Po chwili muzycy wrócili z dawką kofeiny.
***
-Dzięki, no to widzimy się jutro.
-Adam,musimy wszyscy jeździć na próby? Mi i Tommyemu i tak wychodzi bezbłędnie -mówiła Ash wiążąc buty
-Dobrze... Ashley i Tommy jutro mają wolne.
-Yaay ! -zawołał Ratliff rzucając się Adamowi na szyję -odwdzięczę się -wyszeptał szatynowi na ucho. Ten uśmiechnął się mimowolnie. Ashley wygięła lekko usta i odwróciła się w drugą stronę. Nikt nie wiedział co dzieje się w tej chwili w jej umyśle.
...
JUTRO
Adam siedział przy stole w kuchni czytając gazetę. Jego nogi były o siebie oparte, a mężczyzna wyraźnie zaciekawiony dopijał swoją kawę. Tommy usiadł cicho po jego boku i wpatrywał się w jego co chwila zmieniający się wyraz twarzy. Uwielbiał to robić, a jednocześnie bawiło go to, że Adam nawet go nie zauważył. Szarpnął za pasek w białym szlafroku, a Lambert spojrzał w dół.
-O rany, Tommy! Co ty tutaj robisz? - Zdziwił się Adam. Odpowiedzią był śmiech.
-Wiesz... siedzę tutaj już trochę czasu. - Syczał Tommy nie wyrabiając już ze śmiechu.
-Jak to? - Lambert zmarszczył brwi i odłożył gazetę na swoje miejsce.
-Zwyczajnie. -Przytulił się od tyłu do jego szerokich pleców. - No więc... - Przejechał po jego nagim ramieniu.
-Hm? - Jęknął Adam.
-Dziękuję za wolny dzień. - Złożył delikatny pocałunek na ustach ukochanego. - Chciałbym spędzić go z tobą...ale ,oh no tak,musisz jechać ćwiczyć wokal -odparł wrednie.
-Sadysta
-westchnął szatyn
-Tak,wiem
-rzekł wychodząc z pomieszczenia
DWIE
GODZINY PÓŹNIEJ
Tommy
leżał na kanapie przełączając co chwilę kanał na telewizorze.
Wybrał numer gitarzystki.
-Cześć Tommy! Co słychać?
-Cześć Tommy! Co słychać?
-Nudzi
mi się cholernie, może wpadniesz?
-Daj mi dwadzieścia minut -rzekła rozłączając się. Basista wstał by przygotować poczęstunek.
-Daj mi dwadzieścia minut -rzekła rozłączając się. Basista wstał by przygotować poczęstunek.